Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ayano. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ayano. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 czerwca 2018

Od Ayano do Tadayoshiego

Co jest z typ typem nie tak?! Nie rozumiem! Czemu mi pomaga... Musi gdzieś być jakiś haczyk. Jakieś moje głupie przeoczenie. Czegoś nie zauważyłam. Czegoś nie dostrzegłam. Na pewno... Przecież dotyk zawsze oznacza coś złego. Przynajmniej w moim wypadku. Zawsze, gdy kogoś dotknę. Nawet drasnę. Przez ten walony przypadek... Wystarczy jedno draśnięcie. Lekkie posunięcie palcem... I się zaczyna lawina beznadziei i chaosu. Wrzeszczą, krzyczą, uciekają, biją, straszą... Wszystko. Tylko dlatego, że się pojawiłam. Że ktoś mnie zobaczył.. Przez co ten cały zamęt? Tak, właśnie przez dotyk... Dla innych jest to błogie uczucie. Przyjemność. Radość. Okazywanie miłości, przyjaźni. Pocieszanie i akt agresji... A dla mnie? Czym dla mnie jest ten niezrozumiały i pozornie nic nie znaczący czyn? Jest jak chaos. Jedno malutkie potknięcie i wszystko wpada w ruinę. Ten jeden gest... Którego nienawidzę tak samo jak się go boję... Nigdy nie znalazłam życzliwej dla mnie osoby. Dlatego zawsze myślę i szukam drugiego dna w tym ich "miłym" zachowaniu. Część osób może powiedzieć, bym po prostu zaufała. Nie. Nie zaufam. Nikomu nie ufam. Nie ufam nawet sobie w 100 procentach. Mów sobie o mnie, że jestem idiotką. Tak, jestem nią. Tyle, że ta idiotka nie ma nic, co mogłaby stracić. Nigdy nie miała tych cennych rodziców i przyjaciół, śmiania się, żartowania i wspólnego przeżywania bólu. Sama zawsze byłem. Jestem. I będę.. Dlatego Tadayoshi... Po prostu mnie zostaw. Zostaw mnie tak szybko, jak mnie zobaczyłeś. Pozwól mi odejść, a ja nie będę dłużej sprawiać problemów sobie i tobie. Zniknę... Na zawsze dla twoich oczu. Wszyscy będą szczęśliwi. Ja stanę się dla twojego życia mało znaczącym wspomnieniem, a ty dla mojego jednym z nielicznych, który chciał ze mną porozmawiać jak z człowiekiem, a nie potworem i duchem...
- Tadayoshi... Nie przeziębię się... Pozwól mi zniknąć i się rozbić... Jak kryształowa czaszka... Zapomnisz o mnie, ja o tobie. Będzie tak jak dawniej... - chciałam go wyminąć tak szybko, jak tylko potrafiłam... Chłopak zagrodził mi drogę ręką, patrząc mi w oczy.
 - Ayano... Ja nie chcę o tobie zapomnieć... Nie chcę, abyś znikała... - szepnął.
- Możesz w końcu przestać udawać! Gdzie jest ten walony haczyk, którego szukam tak kurczowo! - wrzasnęłam na niego głośno. Byłam tym wszystkim już zmęczona. Udawaniem na siłę silnej... gdy w środku byłam tak żałośnie miękka... Doprowadzało mnie to do szału...
- Haczyk? Nie ma go. Ayano, naprawdę nie chcę, abyś była nieszczęśliwa... Widzę, że taka jesteś...
- Czego chcesz w zamian?! Pieniędzy? Czego?! Za pomoc się płaci! Za przysługi się płaci! Za dotyk też się płaci! Za wysoką cenę! Za wysoką, rozumiesz?! Nawet za śmierć się płaci! Sama próbowałam i to wcale nie jest ukojenie! - wytykałam palcem na niego. 
- Ayano... Uspokój się, proszę. Zrób to dla mnie. Nie potrzebuję zapłaty za pomoc, przysługi. A dotyk... Dotyk to dla mnie coś, co powinno być przyjemne... Zobacz... - wystawił do mnie dłoń.
- Jedyne, co jest przyjemne w dotyku, to dotykanie kości.. . - popatrzyłam na jego rękę. Może... uda mi sie przełamać, myśląc, że on też jest kością. W końcu ma w sobie szkielet, prawda? Może to jest klucz... Może i to jest głupie, może i tymczasowe.. Ale zrobię w końcu krok na przód.. Ale co jak on mnie oszukuje? Co jak mnie wykorzysta? Wyciągnęłam nieśmiało do niego dłoń i dotknęłam ją palcem wskazującym... Jakie to.. Dziwne... Moje ręce drżały. Tak się bałam tego wszystkiego...
- Moja dłoń to tylko... Przenośnik. Przenośnik ciepła, miłości, dotyku... Dotyk to coś, co jest przenoszone przez dłoń. Jak choroba... Kiedyś zobaczysz... Że jest to coś miłego... Nie zmuszę ciebie, abyś trzymała moją rękę, ale uwierz, że będzie ci lepiej, jak to zrobisz...
- Jesteś jak... Mama... Takie... Podobne uczucie... - z mojego oka popłynęła pojedyncza łza. Te uczucie... Takie podobne jak tej kobiety,która nas przygarnęła... Takie... kojące... Może jednak nie będzie aż tak źle? Położyłam już całą dłoń na jego dłoni... Błagam, obym tego nie żałowała...Tadayoshi się do mnie lekko uśmiechnął. 
- Nie chcę dla ciebie źle, Ayano... Zaufaj mi.... - szepnął.
- Z-zaufać? Ja... Ja... - nie wiedziałam co powiedzieć... Kim jest ten czarnowłosy mężczyzna...
---
Byłam zmuszona zostać u niego na noc. nigdy czegoś takiego nie robiłam. To było dla mnie nowe. Wstałam dość wcześnie i ogarnęłam się. Tadayoshi jeszcze spał. Może to i dobrze? Sama nie wiem...
Może... Może mu zaufam... Nie wiem sama. Napisałam mu kartkę i zostawiłam ją w kuchni.

Dziękuję za wszystko... Może nie jesteś aż taki zły jak inni? Mieszkam w Dolinie Śmierci... Powinieneś szybko znaleźć mój dom. Nikt oprócz mnie tam nie mieszka...

Wyszłam szybko z jego domu i zagwizdałam. Szybko moim oczom ukazał się mój kochany koń Celes. Pogłaskałam jego pyski i wsiadłam na niego, jadąc szybko do domu. Matko, mam nadzieję, że nie zabiją mnie za to, że wczoraj nie wykonałam swojego zadania... 
---
Szybko znalazłam się w domu, lecz nadal byłam lekko śpiąca. Wzięłam książkę, jaką kobieta, która mnie przygarnęła, podarowała mi ją dość dawno. Uwielbiałam, jak ją czytała dla mnie... Leżałam na stosie z kości i czaszek różnych istot. Może i jestem dziwna. Może i tak... Ale ja to uwielbiam.. I nie chcę się zmieniać pod tym względem. Na początku czytałam książkę, lecz później zaczęły mi się zamykać oczy. Zasnęłam na stosie czaszek z otwarta książką, a byłam ubrana jedynie w zabandażowane niektóre części mojego ciała. Niewiarygodne, ale... Lubię swoje życie.. Jakie ciężkie by ono nie było...
<następne opowiadanie>
<Tadaś?>
Ilość słów: 886

niedziela, 20 maja 2018

Od Ayano do Tadayoshiego

- Hej, wszystko w porządku? Przepraszam, że na ciebie wpadłem.
Co? Nie, nie, nie, nie, nie! Żadnej ręki! Żadnej! Nie chcę żadnego dotyku! To straszne... Heh, zabawne. Mam do czynienia na co dzień z duchami i śmiercią, a boje się dotyku innych ludzi. Ja serio jestem jakaś dziwna, ale trudno. Nie wybierałam sobie tego kim mam być. Taka jestem i gówno was to powinno obchodzić. I tak nikt się mną nie przejmuje, więc jeszcze lepiej, ale teraz... Muszę uciec. Uciec, uciec, uciec, uciec, uciec! Szybko! Zniknąć, rozpłynąć się i będzie znów tak jak dawniej. Ignorowana i niedotykana przez nikogo. Tak! Tak jest najlepiej! Walić to, że jest mi smutno czasami... Samotniczka na swych przestworzach to właśnie jestem ja. Żadna dusza towarzystwa. Dlatego odwal się! Odwal, odwal!
- N-nic nie szkodzi. M-muszę już iść... - zaczęłam się cofać, nadal siedząc na ziemi.
- Czekaj. Czemu uciekasz?-zbliżał się. Nie, błagam, zostaw mnie w końcu! Zostaw mnie jak każdy inny idiota na ulicy!
- Zostaw mnie! - cały czas się cofałam. Nie chcę, by mnie dotknął znowu. Nie! Nie i już! Nikt nie będzie mnie dotykał od tak... Boję się tego jak jasna cholera...
-Spokojnie, czekaj! Harra Kisierr.-za mną usłyszałam piski szczurów. Nosz ja pierdole co za kretyn! Odwal się jełopie w końcu ode mnie! Chcę tylko uciec, zniknąć jak zawsze... Rozglądnęłam się dookoła. Matko, co to jest?! Szczury... Jeszcze lepiej... No po prostu kurna świetnie! A nie mówiłam?! Zawsze, ale to kurna zawsze jak kogoś dotknę do dzieje się coś złego! Z-A-W-S-Z-E! Teraz jest tak samo. Dlatego po co się pojawiać i po co dotykać? Czemu inni siebie dotykają tak swobodnie! Nie rozumiem... Czemu... Przecież dotyk zawsze wywołuje problemy. Zawsze jest coś nie tak... Albo wrzeszczą, albo płaczą albo śmieją się ze mnie jak z idiotki. A może nią jestem? Może to ze mną jest coś nie tak? Nie wiem i nie im to oceniać ani mi... Lecz teraz muszę się go jakoś pozbyć. Wstałam i nadal się chciałam cofać, ale drogę zagrodziły mi setki szczurów...
- Cholera jasna...
- Nie uciekaj. Nic ci nie zrobię. Nic.
- W takim razie zostaw mnie i będzie po sprawie... 
- Nie. Nie mogę.
No jasne kurde obrońca swej dumy i męstwa się znalazł. Czy tak ciężko ruszyć dupę do tyłu i po prostu stąd sobie pójść i mieć wyjebane na to?! Tak trudno?! Eeeech kurde...
- Czemu? Czemu nie możesz? Nogi ci do dupy przyrosły?
- Nie wypada damie mówić takich rzeczy. Przeprosiłem, chcę teraz, abyś mi powiedziała, dlaczego uciekasz?
- Damą nie jestem i nie wiem co mi wypada mówić, a co nie. Ok, fajnie, przeprosiłeś, a teraz sobie pójdę i już nigdy mnie nie zobaczysz, tak? Tak, to świetnie, hej...- zaczęłam iść w stronę tam, gdzie nie było szczurów. Nie odwracaj się! Nie zatrzymuj się! Po prostu idź tak jak gdyby nigdy nic...
- Ej! Stój!-krzyknał. Nosz kurw... Co za... Jak każdy. Zawsze, ale to zawsze dotyk jest zły, straszny i nie powinien dla mnie istnieć. A to wszystko przez jeden walony dotyk... Nienawidzę go, a zarazem się go boję... Nie odzwałam się, tylko szłam dalej. Byle tylko iść, iść, iść i się nie zatrzymywać... Zaraz zniknę i będzie wszystko dobrze...
- Wracaj tutaj!-zaczał chyba za mna biec... No nie... No przysięgam kiedyś zamknę się w tej dolinie i za nic z niej nie wyjdę! Za żadne skarby! Również zaczęłam biec. Trudno, walę szkołę. Wracam do domu. Za dużo wrażeń na dziś. Za dużo... I jeszcze ten typ... Aaaghhh! Zagwizdałam, a po chwili przede mną znalazł się mój kochany, dwugłowy konik. Wskoczyłam na niego i zaczęłąm biec na nim pędem. Uda się uciec, uda się... Musi się udać...
- Kohayas...-szepnął, a chłopak znikł. No i świetnie. Może w końcu mnie zostawił...
- Celes. Kierunek dom...- szepnęłam cicho do swego konia - Nie chcę już tu być, zabierz mnie stąd...
<następne opowiadanie>
<Tadaś?>
Ilość słów: 637

sobota, 19 maja 2018

Witamy- Ayano Adachi!


Imię i nazwisko: Ayano Adachi
Pseudonim: Duch Śmierci, Zjawa, Potwór Doliny, Ahdaan (myśliwy zagłady), Ayacchan (brat ją tak czasami nazywa).
Wiek: 20 lat
Data urodzin: 15 wrzesień
Płeć: kobieta
Orientacja: Heteroseksualna
Partner:  Brak. Ta dziewczyna jest narazie wolna jak ptak.
Klasa: IIX
Kluby: Klub sportowy: łucznictwa i strzelectwa oraz jazdy konnej.
Rasa: Shinigami z mieszańcem ducha.
Specyfika: Ayano jest mieszańcem shinigami i ducha, gdzie ta pierwsza to dominująca rasa w jej krwi. Dziewczyna może zabierać dusze do zaświatów, lecz nie może ich sądzić. Jest jakby opiekunem dusz, dostarczycielem i tym, który jest wsparciem dla nich. Ayano dość często rozmawia z duszami i stara się im pomóc zrealizowac choć małe pragnienia, których nie zdążyły zrobić za życia.  Może znikać i pojawiać się jako duch, lecz jeszcze nie odkryła zdolności opętywania ludzi bądź przedmiotów i nie wie sama kiedy to odkryje lub czy w ogóle jest do tego zdolna. Prawie zawsze nosi naszyjnik z kryształową kruczą czaszką, który jest dla niej wyjątkowy, lecz tylko ona wie co się za tym kryje...
Charakter: Ayano to dość zamknięta w sobie dziewczyna. Jak mogłaby być otwarta na innych skoro nikt jej nie dostrzega i nikt z nią nie rozmawia. Tylko brat z nią rozmawiał i był jako takim wsparciem. Kiedyś nie ufali nikomu tylko sobie. Teraz jest podobnie, lecz ich stosunki się bardzo pogorszyły przez pewną sytuację, o której nie chcą mówić. To ich sekret. Dziewczyna nie jest kamiennym sercem choć wiele osób by na to wskazywało. Po prostu jej uczucia są ograniczone, bo z nikim nie rozmawia i nie ma jak ich odkryć i rozwinąć. Jedynymi jej kompanami były duchy i brat, a kobieta, która ich adoptowała już z nią nie mieszka. Dziewczyna ma lęk przed dotykaniem kogoś, bo zawsze , gdy kogoś dotknie, to dzieje się jakaś krzywda. A jaka? Ujawnia się światłu dziennemu. Nie umie rozmawiać z innymi i najwidoczniej w świecie się tego boi. Jest też cicha. Nie gada z ludźmi, bo ich po prostu wokół niej nie ma. Rozmawia na co dzień tylko ze swoim koniem, lecz niestety nie nauczyła się rozmawiać z nim telepatycznie, więc co to w ogóle za rozmowa? Nie jest jednak nieśmiałą i bojącą się wszystkiego dziewczyną. Potrafi postawić na swoim i dotrzymać obiecanego słowa, choć nie zawsze to jej wychodzi, lecz stara się, a przynajmniej chciałaby się starać. Nauczyła się jak przetrwać przez swą mroczną przeszłość. Po prostu chce się usunąć z jakiegokolwiek towarzystwa innych i pobyć sama. Jest samotniczką, która po swych preriach chodzi ze swym koniem w samotności. Tak w skrócie. Zamknięta w sobie, niewidzialna dziewczyna, która krzyczy niesłyszalnym dźwiękiem do wszystkich, a zarazem do nikogo. Chciałaby się postawić, wykrzyczeć i wygarnąć wszystko temu światu, lecz nie jest wszechmocna. To po prostu zwykła dziewczyna jak każda inna. Potrzebuje chwili uwagi, lecz nikt jej nie dostrzega. Skoro z nikim nie rozmawia to można się domyśleć jak wyglądają jej "pogadanki" z innymi, o ile takowe w ogóle istnieją. Nie  potrafi, lecz chce. Może się wtedy wydawać inna niż jest. Może oschła? Może nie? Ona tego nie widzi i za bardzo nie zwraca na to uwagi. Szanuje swoje ciało i przestrzeń osobistą. Co z tego, że jest niewidzialna. Nie da się dotykać innym od tak. Po pierwsze boi się dotyku, a po drugie- szanuje siebie. Dlatego dba o swoje ciało i jak tylko może, o psychikę. Chociaż z tym ostatnim nie jest za różowo. Dodatkowo dziewczyna lubi kolor czerni, rockowe zespoły, ale nie tylko, broń i kości. Nie jest standardową dziewczyną jakie są w jej wieku. Make up? Tylko oczy i nic więcej. Zwiewne sukienki? Tak, o ile są czarne bądź ogólnie ciemne. Jednak mimo tego wszystkiego nie jest typowym emo czy coś. Po prostu chce żyć normalnie, czy to takie trudne do zrozumienia?
Aparycja: Ayano to dziewczyna o szczupłej, lecz wysportowanej sylwetce i wzroście wynoszącym 1,75 metra. Jej włosy są gęste, długie i czarne jak pióra kruka, a oczy ciemne, szaro-czarne. Jej skóra jest blada. Ma parę blizn, a jedna znajduje się na plecach w linii kręgosłupa. Ma zadbane paznokcie i włosy, a także cerę wbrew pozorom. Nie lubi malować się jak inne laski z magazynów modowych- czerwona szminka i róże na policzkach. To nie dla niej. Jedyny element twarzy, który uwielbia malować to oczy, lecz tylko i wyłącznie ciemnymi kolorami. Na co dzień nosi czarną kreskę i pomalowane rzęsy, bez cieni do powiek, podkładów itp. Nosi ciemne ubrania, zazwyczaj czarne. Jest to jej ulubiony kolor, lecz czasami zrobi wyjątek. Na szyi nosi naszyjnik, który zrobiony jest z kryształowej czaszki kruka. Sama go wykonała. Gdy jest w Dolinie Śmierci i wykonuje swą pracę to czasami zakłada jedną ze swoich zbroi. Ma ich niezłą kolekcję w domu.
Głos:  Evanescence 
Dom: Mieszka w dolinie, która znajduje się między jednymi z najmroczniejszych gór Arelionu. W Dolinie Śmierci... Nie ma tam żadnych sąsiadów i pogaduszek. W końcu nazwa mówi sama  za siebie. Jednak nikt nie wie gdzie ta dama się urodziła i gdzie ma swoje "korzenie". Jej dom nie jest jakiś ogromny i niewiadomo jaki, lecz leży w pięknej okolicy między górami. Jest tak schowany, że mało kto wie, że on tam stoi.
Współlokator: ---
Zainteresowania: Ayano interesuje się kośćmi ludzkimi i zwierzęcymi. Szczególnie czaszkami. Uwielbia robić kryształowe czaszki z tych, które sama znalazła bądź upolowała. Jednak nie dzieli się z nikim swoim sekretem jak ona robi te kryształy. Dodatkowo Ayano interesuje się wszelkimi zbrojami i brońmi. Czasami, gdy idzie na jakąś misję to nakłada jedną ze swoich zbroi oraz bierze jakąś broń. Gdy nakłada zbroję ciężką jest to miecz, a gdy lekką bądź zwykłe ubrania- łuk lub sztylety. Oprócz tych dość dziwnych zainteresowań Ayano lubi słuchać muzyki. Najczęściej rockowej. Uwielbia siedzieć i trzymać nogi nad przepaścią, a w jej uszach gra muzyka, wiatr rozwiewa jej włosy, a pupil siedzi obok niej.
Moce: 
-Zabieranie dusz- w związku z tym, że główną rasą Ayano jest shinigami to ma ona moc zabierania dusz pod bramę zaświatów, gdzie sądzi ich dalej bóg śmierci. Zabiera je do miejsca zwanego czyśćcem, gdzie dusze oczekują na swój wyrok. Z duszami zmarłych to wiadomo, po prostu je prowadzi do bram, lecz z duszami żywych nie jest tak samo. Ayano nie może zabrać duszy osoby, która jeszcze żyje.
-Rozmowa z duszami- Ayano może rozmawiać z duszami osób nadnaturalnych, ludzi oraz zwierząt. Może do nich przemawiać, uspokajać je, prowadzić, dawać rady lub pomóc przedostać się na drugą stronę.
-Teleportacja- teleportacja Ayano nie polega na tym, że po prostu przenosi się z miasta A do miasta B. Chodzi w niej o to, że dziewczyna może przenieść się do zaświatów i miejsc z nimi związanych. Teleportacja w świecie rzeczywistym nie działa.
-Znikanie i pojawianie się- ta moc jest związana z obiema rasami: shinigami i duchem. Jako shinigami dziewczyna może "objawić" się dla innych osób poprzez dotknięcie jej, np. jeżeli dotknie okolic żeber to sprawi tej osobie kolkę lub poprzez dawanie znaków, np. strącanie rzeczy z półek. Pojawia się wtedy wokół tej osoby chłód i wiatr, a dziewczyna się objawia. Jako duch może po prostu zniknąć i pojawić się dla wybranej osoby, lecz nie może opętywać osób i rzeczy ani do nich wnikać, lecz znikanie jako duch ma pewne ograniczenia cielesne.
-Szept- dziewczyna szepcze zaklęcie, a jej głos roznosi się niczym głos ducha. Pojawia się gęsta mgła lub chłód, a ofiara zamiera na kilka sekund lub minut.
Rodzina:
-Ayumu Adachi- brat bliźniak Ayano, który również jest shinigami. Nie przepadają za sobą za bardzo. Cały czas rywalizują ze sobą nawzajem. Jednak pomagają sobie i mają wspólne "interesy". Nie pałają do siebie empatią i nie są kochającą się rodziną jak każda inna. Ich rodzina jest rozbita.
-Ojciec i matka ???- Ayano i Ayumu nigdy nie widzieli swoich rodziców i nie wiedzą kim oni są, jacy są i czy mają jakichkolwiek krewnych. Jedyne co rodzeństwo o nich wie to to ,że ojciec był shinigami, a matka duchem. Nie wiedzą czy żyją czy też nie, ale jakoś się tym aż tak nie przejmują. Oczywiście chcą poznać prawdę, ale jakoś nad tym nie rozpaczają i nie płaczą.
Historia: Ayano i Ayumu nie znali swoich rodziców od urodzenia i praktycznie nic o nich nie wiedzą. Nie wiedzą również skąd pochodzą i gdzie się urodzili. Z adopcją było tak średnio, bo byli praktycznie niewidzialni, więc nikt ich nie dostrzegał nigdy. Jednak pewnego dnia zjawiła się piękna kobieta, która przygarnęła ich do swego domu. Opiekowała się nimi i wkładała w nie całe swe serce, lecz od zawsze im uświadamiała, że nie są jej biologicznymi dziećmi. Ayano i Ayumu mają ogromny szacunek do kobiety, która się nimi zajęła oraz dała dom. Gdy skończyli 18 lat to wyprowadzili się od kobiety, lecz czasami ją odwiedzają. Nadal uważają, że wiszą jej ogromną przysługę. Kobieta powiedziała, że zachowa sobie to na później i wezwie ich wtedy, gdy będzie tego potrzebowała.
Pupil: Celes
Inne: 
-Jej ulubionym kolorem jest czarny.
-Ma w domu całkiem niezłą kolekcję zbroi, których używa do swych misji.
-Potrafi robić kryształowe czaszki i uwielbia kości. Dlatego zrobiła sobie i dla brata kryształowe naszyjniki, a w domu ma kolekcję kryształowych czaszek z misji. Ale jak? Kryształy to nic innego jak przemienione specjalnym sposobem czaszki zabitych zwierząt lub ludzi.
-Ludzie zaczęli tworzyć o niej różne opowieści i tak oto zrodziła się o niej legenda.
-Ayano jest niewidzialna dla innych istot. Tylko mocno wierzące w shinigami osoby mogą ją dojrzeć od razu, lecz gdy gadają do nich, a inni widzą jak mówią z powietrzem, po prostu uznają tą osobę za chorą psychicznie czy coś. W taki więc sposób można pomyśleć, że Ayano tak naprawdę dla innych nie istnieje. Czasami jej obecność wyczuwają zwierzęta.
-Jej misje i praca polega na zbieraniu dusz lub zabijaniu osób, by te dusze wziąć.
-Nie uczęszcza często do klubów, do których jest zapisana.
-Uwielbia kości, więc jest dobra z anatomii.
-Uważa, że klub okultystyczny nie jest dla niej szczególnie potrzebny i interesujący. Może dlatego, że to jej codzienność?
-Ayano, jak i również Ayumu, nie chodzą często do szkoły, bo przecież i tak nikt ich nie widzi, więc w czym problem? Jakoś nie martwi się aż tak ocenami, bo i tak wszystko zdaje bez większych problemów i przechodzi gładko do następnej klasy.
-Ma lekki lęk przed dotykiem innych.
-Czasami gra w gry komputerowe.
-Lubi słuchać muzyki.
-Trenuje ze swoim koniem różne akrobacje itp.
-Jej naszyjnik skrywa pewien sekret.
Kontakt: (discord) Wolfiek#1698
Motto: "Jest tylko jedna droga do szczęścia. Przestań martwić się rzeczami, na które nie masz wpływu."
Źródła zdjęć: Google, Pinterest.
Relacje: 
-Ayumu Adachi- brat bliźniak, z którym zawsze rywalizuje.
-Kagami Aisaka Taiga- półbóg śmierci, któremu podlega i musi mu służyć.
Ważne opowiadania: ---
Inne zdjęcia: 


Jedna ze zbroi Ayano

Jedna ze zbroi Ayano



















Czaszka z naszyjnika Ayano.

piątek, 18 maja 2018

Od Ayano do Tadayoshiego

Kolejny nudny dzień. Kolejny raz muszę to znosić. Patrzeć na miliony rozmawiających ze sobą ludzi, wpadających na siebie, patrzących na siebie z miłością, pogardą, nienawiścią, zabawą, nadzieją i sympatią, idących za rękę, warczących na siebie, kłócących się, bawiące się dzieci, drażniące się pary, wszelkie randki i spotkania między przyjaciółmi, śmiech, zabawa, płacz, nadzieja, nauka, złość, mord, spokój, ukojenie, wypadki, pomaganie sobie, śmierć, krew i wiele innych... Codziennie widzę ten widok, ale za nic nie mogę się przyzwyczaić. To takie trudne... Świadomość, że ty ich widzisz, ale ty dla nich jesteś kompletnie niewidoczna. Nie istniejesz. Jakbyś rozpłynęła się w powietrzu lub w ogóle się nie urodziła. Nawet nikt nie opłakiwałby twojej śmierci. Zero. Kompletne nic. Pustka w sercu i umyśle. Twoim jedynym towarzyszem jest samotność. Ta cholerna samotność, która dręczy cię od czasu twych narodzin i będzie cię dręczyć przez wieczność. Codziennie przechadzasz się tą doliną. Wszędzie jest zaschnięta krew, wiszące na gałęziach ciała, oberwane kończyny i rozczłonkowane ciała, pistolety, naboje, liny, strzały, łuki, sztylety, oberwane paznokcie, narzędzia tortur... Wszystko tu znajdziesz co jest związane ze śmiercią. Ale najlepsze jest jedno... Kości. Mój raj na tej ochydnej ziemi. Mogę zabrać jaką chcę i którą chcę, bo kto mi zabroni? I tak nikt nie zauważy... Jedna w tę czy we w tę nie robi różnicy. Przyglądałam się temu krajobrazowi. Dla innych był obrzydliwy, ochydny, straszny, nie powinien istnieć.. Lecz dla mnie... To niesamowity, piękny  i wspaniały obraz... Moja codzienność i moje zadanie, które przydzielone mi zostało przez śmierć we własnej osobie. Taka wyniosła funkcja, a zarazem taka godna pogardy i lęku. Jednak ja nie wybierałam sobie swej rasy i swego życia. To nie moja wina, źe trafiłam akurat na to. Jednak po części podoba mi się ta praca. Jest wiele minusów, ale potrafię dostrzec w niej plusy... Szłam jeszcze chwilę, ale nie znalazłam nic wartego uwagi. Nie ma sensu brać popękaną kość czaski, by po prostu ją zabrać i nic z nią nie zrobić. To nie oto chodzi. Może i jestem dziwna i inna, ale jak i tak praktycznie nikt nie może mnie zobaczyć, więc...  Dobra, pora zbierać się do domu i zdjąć tą zbroję... Zagwizdałam, a po chwili obok mnie znalazł się mój wierny i kochany koń- Celes. Jest ze mną przez tak długi czas, że stał się częścią mnie. Bardzo się do niego przywiązałam i nie chcę go stracić za nic. Podarowała mi go ta piękna i miła kobieta, która przygarnęła mnie i Ayumu. Właśnie... Co do Ayumu. Ciekawe co tym razem odpierdala... Dobra, nie ważne. Nie chce mi się o tym myśleć, bo i tak nic nie zdziałam. Taki on już jest. Wsiadłam na swego dwugłowego rumaka i ruszyłam w stronę mego domu. Mijałam skaliste ścieżki, czarne rzeki i ogrom ciał zabitych lub samobójców. Jak dobrze, że nie ma tu nikogo... Że jestem sama w swym małym królestwie. Bez żadnego omijania ludzi, by cię nie dotknęli... Czuję się tu taka...Wolna. Nie muszę się niczym martwić. Ja nie widzę nikogo, a oni nie widzą mnie... Westchnęłam głęboko, wdychając świeże, ranne powietrze i patrząc na wschód słońca, które powoli wzbijało się ponad ostre, ośnieżone szczyty gór. Piękny widok i nigdy z niego nie zrezygnuję...
---
Celes dość szybko przywiózł mnie do mego domku. Drewniana, niezbyt duża chata... Dla innych wydawałoby się to być dziwne, ale dla mnie to cały świat. Nie mam aż tyle pieniędzy, by kupywać sobie luksusowe apartamenty, ale też nie mam aż tak mało kasy, by żebrać na ulicy. Jest w sam raz. Mój mały domek jest osamotniony, lecz przytulny. Leży na wzgórzu góry pośród innych ostrych i wysokich szczytów oraz przepaści... Coś pięknego i niesamowitego. Nawet w takiej dolinie można znaleźć jakieś życie, coś wyjątkowego i niespotykanego... Po chwili przyglądania się temu niesamowitemu widokowi, otworzyłam drzwi i weszłam do domu. Nie był on aż taki stary, ale nowoczesny aż tak też nie był. W sam raz. Odnowione ściany i meble. Nic dodać nic ująć. Na ścianach wisi moja kolekcja kryształowych czach. Muszę zajść do pomieszczenia, gdzie trzymam zbroję i sekrety... Do piwnicy...
---
Zdjęłam swoją zbroję i broń jaką przy sobie miałam. Teraz byłam ubrana w zwykłe czarne jeansy i czarną koszulkę, a włosy miałam rozpuszczone. Standardowo kreski na oczy, naszyjnik na szyję i mogłam wyjść do szkoły. Tak, tym razem tam pójdę... Muszę poza tym kupić coś do żarcia, bo powoli mi braknie wszystkiego w lodówce. Wyszłam z domu i na Celesie pojechałam do miasta...
---
Zeszłam z konia i przechadzałam się przez park. Jak zwykle dużo ludzi i uważać tylko, by nikogo nie dotknąć... Byle nie dotknąć, nie dotknąć, nie dotknąć! Jednak ktoś na mnie wpadł, a ja upadłam. Cholera jasna.... Co ja teraz zrobię? Nie może mnie zobaczyć!
<Tadaś?>
Ilość słów: 774