Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holly. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holly. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 marca 2018

Od Holly do Ace’a

– Tak więc teraz jestem na twoich usługach. – powiedział Ace i lekko się skłonił.
Na mych ustach powoli zaczął formować się coraz większy uśmiech. Uwielbiałam wygrywać.
- Naprawdę wygrałam?! - krzyknęłam wręcz.
Jednak zaraz zaśmiałam się i odtańczyłam mój taniec szczęścia.
- Nie miałeś ze mną szans. - powiedziałam, patrząc z powrotem na chłopaka.
Nie minęła chwila, kiedy w oczy rzuciła mi się pewna osóbka. Szybko oparłam się na ramionach Ace’a i wyjrzałam zza niego, nie zwracając uwagi na to, czy zgadza się na to, czy nie. Niedaleko nas szedł szaro włosy chłopak w okularach. Magnus. Mocniej wychyliłam się zza ramienia Ace’a.
- George! George! Tutaj! - zaczęłam krzyczeć, chcąc zwrócić na siebie uwagę przyjaciela.
Ten momentalnie przystanął i rozejrzał się wokół. Kiedy tylko zauważył nas, uśmiechnął się i ruszył w naszym kierunku. Odsunęłam się od czarnowłosego i podbiegłam do Magnusa. Od razu wpadłam w jego ramiona ze śmiechem. Nus złapał mnie i okręcił się ze mną.
- Wiesz co? Wiesz co? Wygrałam! Wygrałam zakład! - Nawet się nie witając, zaczęłam relacjonować mu ostatnie wydarzenia. - Mieliśmy się zmierzyć w pojedynku muzycznym i wygrałam! Teraz Ace jest cały do mojej dyspozycji! - zaśmiałam się wesoło, nadal ciesząc się z wygranej.
- No kto by się spodziewał, że akurat osoba taka jak ty wygra w takim pojedynku. - prychnął i wywrócił oczami. - On wie w ogóle, kim jesteś? - powiedział cicho, tak aby reszta tego nie usłyszała.
- Nie. - zachichotałam. - Ale nic mu nie mów! Niech się sam domyśli. - wyszeptałam.
- Okej, okej. Spokojnie Sweetie. Ode mnie niczego się nie dowie.
Dopiero po tej stosunkowo krótkiej wymianie zdań, podeszliśmy do Ace’a i Shaylin. Dziewczyna miała lekko spuszczoną głowę i miałam wrażenie, że miała rumieńce. Wiedziałam! Trzeba będzie potem bardziej przycisnąć ją i dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się pomiędzy nią a mym kuzynem.
- Ace? - Chłopak spojrzał na mnie. - To jest George. Mój kuzyn, a zarazem najlepszy przyjaciel. Nus? - tym razem zwróciłam się do drugiego przedstawiciela płci brzydkiej. - Przedstawiam ci Ace’a. Aktualnie jest to mój pomagier.
- Miło cię poznać. Tak na ogół to jestem Magnus, ale Ho woli jej wymyślone przezwisko związane z Potterem niż me prawdziwe imię. - zaśmiał się szaro włosy i podał dłoń zmiennokształtnemu, który także się przywitał.
- Pff… George jest lepsze niż jakiś Magus. - prychnęłam.
- No widzisz? A nie mówiłem… Ma kochana kuzynka, oczywiście, ma jakiś wielki problem do mego imienia. - mówiąc do Ace'a, Magnus wywrócił oczami.
- Właśnie widzę. - zaśmiał się chłopak.
- Nie ciesz się tak bardzo. Poczekaj jeszcze trochę i też utracisz swe imię na rzecz nowego, lepszego. Takiego, które ja ci przypasuję, a co lepsze będzie związane z Harrym Potterem. - ostrzegłam czarnowłosego.
- Mam się bać?
- Oczywiście. Bój się, bo jest nawet możliwość, że zostaniesz na przykład takim Goylem. - zaśmiałam się.
- Goyle? - Ace spojrzał na mnie pytająco.
- Nie wiesz, kim jest Goyle? - miałam wrażenie, jakby moje oczy powiększyły się maksymalnie. - Ty w ogóle wiesz co to i o co chodzi w Harrym Potterze?
- No… Nie? - powiedział, jakby to była dość oczywista rzecz.
- Nie… Tak nie może być… Jak to mogło się zdarzyć. - Zaczęłam mamrotać do siebie, a po chwili odezwałam się już głośno. - Trzeba to jak najszybciej zmienić! Tak nie może być! Nie mogę pozwolić na to, abyś nie znał takiego wspaniałego uniwersum, jakim jest Harry Potter. Powiem tyle. W weekend przychodzisz do mnie do pokoju pięćdziesiąt dwa i obowiązkowo robimy maraton z filmów z tej serii. Potem jeszcze pożyczę ci książki. - powiedziałam zadowolona ze swego planu. - A! I was oczywiście też zapraszam. - zwróciłam się do przyjaciół.
Kiedy tylko zauważyłam, że chłopak chce się odezwać, przerwałam mu:
- Ani słowa więcej. Jestem zawiedziona, ale na szczęście szybko zmienimy stan rzeczy. Jednak teraz mamy ważniejsze sprawy do zrobienia. Idziemy. - zaśmiałam się, chwyciłam Ace za rękę i pociągnęłam w tylko sobie znanym kierunku.
~*~
- Usiądź bardziej bokiem i ugnij trochę nogę, a następnie połóż na niej tak luźno rękę. No i nie zapomnij o tym, że masz patrzeć się w dal z półuśmieszkiem. - pouczałam cały czas Ace’a, próbując uzyskać idealne pozy do zdjęć.
Tak. Owszem. Ace został mym prywatnym modelem. Mogłam mu robić zdjęcia, kiedy tylko chciałam, jakie chciałam i w jakiej ilości chciałam. Nawet nie musiałam go prosić o zgodę. Po prostu niebo. No ale cóż… Zalety wygrania zakładu. Uśmiechnęłam się pod nosem. Uwielbiałam fotografować innych, ale często zdarzało się, że ktoś nie wyrażał zgody na to. Jednak tym razem było inaczej…
- Ugh… Cały czas coś mi nie pasuje… Może weź, daj jakąś własną inicjatywę? - uśmiechnęłam się krzywo, opuszczając lekko aparat, tak aby nie zasłaniał mojej twarzy.
Chłopak oczywiście posłuchał i przybrał wybraną przez siebie pozę. Jednak to nadal nie było to. Cały czas mi czegoś brakowało w tym wszystkim. Coś było nie tak, ale nie wiedziałam do końca co…
- Wiem! Przemień się w kota! Proszę… To będzie idealne. Zwierzęta są sto razy bardziej fotogeniczne od ludzi. - powiedziałam, patrząc się na Ace’a z nadzieją.
< Ace? Ulegniesz Holly i przemienisz się? >
Liczba słów: 807

wtorek, 27 lutego 2018

Od Holly do Ace’a

- Muszę lecieć, niedługo lekcje zaczynam. Jakbyś chciała mnie znaleźć to pokój siódmy albo sala gimnastyczna lub kuchnia. Trzymaj się podglądaczko. - powiedział zmiennokształtny i uśmiechnął się wesoło.
Po chwili już go nie było. Mimo że miałam jeszcze mnóstwo pytań do chłopaka, to postanowiłam zostawić je na później. Odwróciłem się z powrotem w stronę miejsca, gdzie wcześniej stał Damen z dziewczyną. Z przykrością musiałam stwierdzić, że już go tam nie było. Lekko zawiedziona spuściłam głowę i westchnęłam. Jednak zaraz uniosłam ją i uśmiechnęłam się wesoło. No cóż… Skoro nie mogę kontynuować robienia zdjęć bratu, to chociaż uwiecznię coś innego. Szybko rozejrzałam się wokół. Od razu w oczy rzuciło mi się drzewo wiśni. Było piękne. Momentalnie postanowiłam, że muszę je uwiecznić na zdjęciach. Podbiegłam do niego i zaczęłam swą małą, prywatną sesję zdjęciową.
~*~*~*~*~*~
Z racji, że dopiero przyjechałam, to lekcje miałam zacząć dopiero jutro. Dlatego też nie mając nic lepszego do roboty, poszłam do klubu ogrodniczego, do którego już zdążyłam się zapisać razem z Magnusem i Shaylin. Na szczęście zajęcia w nim odbywały się codziennie i każdy mógł przychodzić do niego, kiedy tylko chciał. Nie musiałam długo szukać miejsca spotkań. Po kilku minutach znalazłam się już przy szkolnym ogródku. Wchodząc do środka, me oczy latały na wszystkie strony. Nie wiedziałam, za co zabrać się najpierw. Do momentu aż mój wzrok nie zatrzymał się na sporej wielkości szklarni. Od razu ma wrodzona ciekawość postanowiła się ujawnić. Szybkim krokiem podeszłam do obiektu i jednym, sprawnym ruchem otworzyłam drzwi. Momentalnie stanęłam twarzą w twarz z jakąś dziewczyną, która najwyraźniej planowała właśnie wyjść. Miała lekko rozszerzone oczy z zaskoczenia.
- Przepraszam, jeżeli cię przestraszyłam. Jestem Holly. Nowa członkini klubu. Dopiero przyjechałam do szkoły i postanowiłam tu przyjść, skoro nie mam dzisiaj zajęć. - Wręcz wyplułam z siebie potok słów i zaśmiałam się krótko.
Dziewczyna bez słowa pokiwała głową, jakby chciała przekazać, że rozumie. Po chwili ominęła mnie i poszła w tylko jej znanym kierunku. Wzruszyłam ramionami i weszłam do szklarni. Było tu tyle egzotycznych gatunków roślin. Zachwycające miejsce. Od razu wzięłam w ręce aparat, który wisiał na mej szyi i zaczęłam robić zdjęcia.
~*~*~*~*~*~
Była godzina piętnasta. Wraz z Shaylin siedziałyśmy w klubie kulinarnym. No cóż… Postanowiłam ją tam zaciągnąć, ponieważ miałam nadzieję spotkać tam wkrótce Ace’a. Zaintrygował mnie. Szczególnie że w swym dotychczasowym życiu spotkałam może z dwie czy trzy osoby zmiennokształtne. Miałam mnóstwo pytań do chłopaka. Biorąc kolejną porcję posiłku, który dostałyśmy od jakiegoś chłopaka z kółka kulinarnego, przyglądałam się dokładnie swej przyjaciółce. Znowu siedziała ze wzrokiem wlepionym w telefon.
- Z kim tak zacięcie piszesz, że nawet na mnie nie spojrzysz? - przekrzywiłam lekko głowę na bok.
- Magnus - powiedziała krótko, nawet nie unosząc wzroku znak urządzenia.
- Kręcicie ze sobą - zaśmiałam się.
- Już ci mówiłam, że nie. To tylko przyjaciel - westchnęła Shaylin, unosząc głowę i przewróciła oczami.
- W sumie byłoby całkiem fajne… Mogłybyśmy być rodzinę. Będę was shippować. Tylko jak nazwać wasz parring - zignorowałam całkowicie poprzednią wypowiedź Shay.
Ta tylko pokręciła głową niedowierzająco i wróciła do pisania na telefonie. Przez kolejne kilka minut zastanawiałam się nad połączeniem imion Shaylin i Magnusa. Jednak żadne mi jakoś nie pasowało. Postanowiłam w końcu odpuścić sobie. Westchnęłam lekko znudzona i rozejrzałam się wokół, biorąc jednocześnie pałeczki z jedzeniem do ust. Wtem zauważyłam Ace’a wchodzącego do klubu. Zaczęłam energicznie machać ręką, aby mnie zauważył. Na szczęście po chwili ruszył już w moim kierunku. Nadal z pałeczkami w ustach zaczęłam mówić:
- Hejka, nie wiem, czy mnie pamiętasz, ale to ja. Holly. Poznaliśmy się dzisiaj rano. Siadaj - powiedziałam i wskazałam na jedno z wolnych krzeseł. - Dobrze, że udało mi się ciebie spotkać. Mam wiele pytań. Dawno nie spotkałam osoby zmiennokształtnej. Liczę więc, że odpowiesz mi na nie. Chcę wiedzieć więcej na temat twej rasy. No i nawet nie waż mi się odpowiadać wymijająco czy uciekać. I tak cię dopadnę - powiedziałam poważnie i zaczęłam uważnie przypatrywać się chłopakowi, czekając na jego odpowiedź na mój mały słowotok.

Liczba słów: 658

wtorek, 20 lutego 2018

Od Holly do Ktosia

- Holly! Wstawaj! - usłyszałam jakby przez mgłę i w tym samym czasie poczułam, jak ktoś lekko trzepie mnie w ramię.
- Jeszcze pięć minut — jęknęłam ledwo przytomna, odwracając się na drugi bok.
- Spóźnisz się do nowej szkoły!
Co? Jaka szkoła? O czym jest mowa? Chwila....
- To dzisiaj?! To dzisiaj mamy wyjechać do akademii?! - krzyknęłam, momentalnie siadając.
- Tak, a jeżeli zaraz nie wstaniesz, to się spóźnisz — westchnął mój ojciec, ale i tak lekko się uśmiechnął.
- Już lecę! - zawołałam, nie zwracając uwagi na to, że tata nadal stał obok i wręcz wyskoczyłam z łóżka.
Zgarnęłam z krzesełka ubrania, które wczoraj sobie przyszykowałam i niemalże biegiem wyleciałam z pokoju. Odprowadził mnie oczywiście wesoły śmiech ojca. Po chwili znalazłam się już w łazience. Wzięłam szybki prysznic. Następnie umyłam twarz i zęby. Kolejno zabrałam się za ubranie się. Dzisiejszy strój składał się z dżinsowej koszuli i czarnych jeansów, które kończyły się trochę ponad kostkami. Szybko wszystko założyłam. Podwinęłam rękawy koszuli tak, że sięgały mi trochę za łokcie. Jeszcze tylko rozczesałam włosy, zostawiając je już rozpuszczone. Gotowe. Już na spokojnie wyszłam z łazienki. W międzyczasie odłożyłam piżamę do pokoju i ruszyłam do kuchni. Zjechałam po barierce od schodów. Zeskoczyłam na końcu na ziemię, ledwo co nie wpadając na tatę. Ten przyzwyczajony do mego zachowania jedynie zaśmiał się i pokręcił niedowierzająco głową. Na mych ustach pojawił się szeroki uśmiech. Ramię w ramię ruszyliśmy do kuchni. Tam już czekało gotowe śniadanie. Dla mnie płatki zbożowe z mlekiem, a dla taty jajecznica. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Szybko się z tym uwinęliśmy. Wyszliśmy przed dom, a po chwili wsiedliśmy do samochodu.
- Niczego nie zapomniałaś? - zapytał.
- Nie — odpowiedziałam od razu.
- Na pewno?
- Na sto procent.
- Czyli Silver i Otto zostają w domu? - powiedział z małym uśmieszkiem.
Momentalnie wybiegłam z samochodu. Po kilku minutach wróciłam z dwoma transporterami dla zwierząt, w których siedziały me pupile.
- Teraz możemy już jechać — powiedziałam z uśmiechem, gdy zapakowałam mych czworonożnych towarzyszy.
~*~*~*~*~*~
Wraz z Shaylin siedziałyśmy na ławce na przystanku busa. U naszych stóp spoczywały transportery ze zwierzakami. Obok znajdowały się także nasze bagaże. Czekałyśmy na kierowcę, którego załatwił mój tata, abyśmy jakoś mogły się dostać do akademii. Jednak no cóż. Spóźniał się on już dobre pół godziny. Jedyne co nam pozostało to czekać dalej. Rozglądałam się wokół, próbując znaleźć sobie jakieś zajęcie. Mój wzrok zatrzymał się na rudowłosej przyjaciółce. Wpatrywała się jak zaczarowana w ekran telefonu i co chwilę coś pisała, uśmiechając się.
- Z kim tak piszesz? Pewnie z chłopakiem! - zaśmiałam się i pchnęłam ją lekko ramieniem w ramię.
Ta przez chwilę tylko się uśmiechała, odpisując dalej. Jednak zaraz oderwała wzrok od ekranu telefonu i spojrzała na mnie.
- Nie wyobrażaj sobie za dużo. Żadnym chłopakiem. To tylko Magnus — powiedziała Shaylin, nadal lekko się uśmiechając.
- Uuuu... Kręcicie ze sobą? - zaśmiałam się ponownie.
- Nie! Co ty gadasz?! - niemal wykrzyczała Shay, robiąc zdziwioną minę.
- Pff... I tak wiem swoje — powiedziałam, uśmiechając się szeroko.
Akurat, gdy ma przyjaciółka miała zamiar się odezwać, usłyszałyśmy klakson samochodu. Od razu spojrzałyśmy w stronę ulicy. Przed nami stał czarny samochód, a jedno okno miał otwarte.
- Holly i Shaylin? - zapytał mężczyzna w podeszłym wieku.
- Tak, to my — odpowiedziałam od razu i wstałam.
- To zapraszam — uśmiechnął się i wysiadł z samochodu, aby zapakować nasz bagaże.
Po chwili byłyśmy już w drodze do akademii.
~*~*~*~*~*~
Powoli przemierzałam korytarze. Ledwo co dawałam radę przez ilość bagaży, które to takie lekkie nie były. Na szczęście nie musiałam dźwigać transporterów z pupilami. Te szły u moich stóp. Jakbym jeszcze ich miałabym nieść. Wystarczy jedno słowo. Masakra. Spojrzałam jeszcze raz na numerek pokoju przy zawieszce od kluczy. Pięćdziesiąt dwa. Następnie rozejrzałam się wokół. Po chwili zauważyłam go. Znajdował się on kilka pokoi ode mnie. Już trochę szybciej podeszłam do niego. Odłożyłam część bagaży na bok i otworzyłam drzwi od mego nowego miejsca zamieszkania. Było ono całkiem przytulne. Wniosłam wszystko do środka i postawiłam obok łóżka. Oczywiście na początku wyciągnęłam wszystkie niezbędne rzeczy dla mych pupili i nakarmiłam ich. Następny był niezbędny dla mnie przedmiot. Ukochany aparat. Z uśmiechem na twarzy wzięłam go do rąk. Od razu postanowiłam porobić zdjęcia w nowym otoczeniu. Wraz z wyżej wymienionym przedmiotem wyszłam z pokoju, który to zaraz zamknęłam na klucz. Wyszłam z budynku mieszkalnego, stając na dworze. Wzięłam głęboki wdech i ciężko wypuściłam powietrze. Rozejrzałam się za obiektem, który mogłabym sfotografować. Mój wzrok po chwili zatrzymał się na Damenie. Mym bracie. Stał on i rozmawiał z jakąś dziewczyną. Schowałam się za rogiem budynku i zaczęłam robić im zdjęcia.
- Wiesz, że nieładnie tak robić innym zdjęcia bez ich zgody? - usłyszałam nagle czyjś głos, przez co lekko podskoczyłam.
Po chwili wzięłam głęboki wdech i się odwróciłam.
< Ktoś? > 
Liczba słów: 799

piątek, 16 lutego 2018

Witamy - Holly Shaunee Apostoleanu!

Imię i nazwisko: Holly Shaunee Apostoleanu
Pseudonim: Oczywiście jak większość osób dziewczyna posiada tak zwane przezwiska. Jednymi z nich są: Holuś, Ho, Shaun, Nee, Kooky i Sweetie. No i jeszcze można dopowiedzieć, że starsi bracia uwielbiają ją nazywać zupełnie inaczej niż wszyscy. Imieniem, na które upierali się przy jej narodzinach, ale nikt się nie chciał zgodzić. Brzmi ono Floella, w skrócie zwana Flo bądź Ella.
Wiek: Nie tak dawno temu Holly ukończyła swój osiemnasty rok życia.
Data urodzin: 12 maja
Płeć: To chyba wiadomo? Macie jeszcze wątpliwości? A więc upewnię was w tym, że Holly to oczywiście przedstawicielka płci pięknej.
Orientacja: Biseksualna
Partner: Jak na razie nie ma nikogo, ale kto wie? Może za niedługo się to zmieni?
Klasa: II Społeczna
Kluby: Klub dziennikarski | Klub ogrodniczy
Rasa: Półbóg
Specyfika: Holly jest córką bogini Zimy i Muzyki, która to jest bardzo oschłą i oziębłą osobą. Jednak dzięki temu, jaki jest jej ojciec, nie stała się kopią swej matki. Tegan jest osobą bardzo energiczną i życzliwą. Można by rzec, że jest przeciwieństwem bogini. Od czwartego roku życia, dziewczyna była zabierana przez matkę do jej domu. Tam kobieta starała się zrobić z córki osobę podobną do niej. Jednak Nee nadal pozostała tą wesołą i beztroską osóbką. Niestety, przez geny ma w sobie coś z bogini. Głównie są to jej dość destrukcyjne moce. Zazwyczaj Holly przekształca je w takie bardziej bezpieczne bądź ich nie używa. Jednak w momencie, gdy przybiera inną formę, zmienia się to. Wtedy ta traci po części kontrolę nad sobą i jest bardziej podatna na wpływy kobiety. Staje się podobna do bogini.
Charakter: Holly… W sumie to można by ją nawet dość łatwo i krótko opisać. Jest to po prostu taka kulka szczęścia. Jednak może przejdźmy do dokładniejszego opisu dziewczyny. Przede wszystkim jest to typowa optymistka. Można powiedzieć, że patrzy na świat przez różowe okulary. Praktycznie zawsze znajdzie w danej sytuacji coś pozytywnego. Jest święcie przekonana, że nie ważne co się stanie, to zawsze skończy się dobrze. Holly zazwyczaj jest bardzo wesołą osóbką. Można powiedzieć, że “rozsyła” i zaraża innych taką pozytywną energią. Wielu osobom po prostu sam ciśnie się uśmiech na usta, gdy tylko widzą dziewczynę; gdy widzą, jak bardzo pozytywną osóbką jest. Nee można na pewno śmiało nazwać ekstrawertykiem. Niektórzy powiedzieliby, że jest ona raczej sangwinikiem. Jednak no cóż… Może i Holly posiada sporo jego cech. Jednak równie dużo ma w sobie z choleryka. Dlatego właśnie najłatwiej nazwać ją po prostu ekstrawertykiem. Przejdźmy może do konkretów, czyli tego, dlaczego Ella zalicza się do tego grona osób. Na pewno jest to bardzo towarzyska osoba. Uwielbia przebywać wśród ludzi. Czy to jej znanych, czy nie. Dla niej odezwanie się do obcej osoby czy zawieranie nowych znajomości to żaden problem. Przez to Holly ma ogromne grono znajomych. Jednak takie wyjątkowe osoby, które nazywa przyjaciółmi, posiada tylko dwie. Shaylin i Magnusa. Tylko im tak naprawdę mocno ufa i wie, że nie zostawią jej w potrzebie. Nee na pewno nie można zaliczyć do osób spokojnych. Bardzo energiczna bądź jak kto woli żywa. Wszędzie jej pełno. Ho po prostu nie potrafi usiedzieć dłużej na jednym miejscu niż to konieczne. Przez to lekcje, na których musi calutki czas siedzieć w tym samym miejscu, są dla niej istną katorgą. Czasami nie wytrzymuje i zaczyna chodzić po klasie bądź zamieniać się z innymi miejscami. Jednak no cóż… Nauczycielom się to niezbyt podoba i często miewa przez to problemy. Oczywiście wraz z tym, jak pełna energii jest Holly, wiąże się także gadatliwość. Można to bardzo szybko u niej zauważyć. Dziewczyna mówi bardzo dużo. Do tego nie pomaga, że robi to dość szybko. Czasami niektórzy stwierdzają, że “nadaje jak katarynka”. Często Elli po prostu buzia się nie zamyka. Potrafi gadać cały czas. Bywa też, że nawija w kółko o tym samym. Czasami po prostu Nee zapomina o jakichkolwiek granicach. Jednak także potrafi być bardzo wrażliwą osóbką. Nie może patrzeć na krzywdę innych. Jest w stanie nawet obronić zwykłą mrówkę czy po prostu robaczka przed na przykład zdeptaniem. Na wielu filmach płacze. Można powiedzieć, że odczuwa niektóre sytuacje dwa razy bardziej niż inni. W momencie, gdy ktoś potknąłby się o psa, najprawdopodobniej nic by nie zrobił bądź zwyzywał zwierzę, ale nie Holly. Ona jeszcze zaczęłaby go przepraszać. Niestety trzeba wiedzieć, że dziewczyna bywa dość zmienna. W jednym momencie jest nazbyt wesoła, a chwilę potem już smutna. Bardzo szybko potrafi zmienić swe nastawienie do czegoś. Nie ma jakiejś zależności w związku z tym. Czasami po prostu tak się zdarza i nic nie można na to poradzić. No i oczywiście impulsywność. Oj… Nee bardzo często działa pod wpływem chwili. Zazwyczaj najpierw coś zrobi bądź powie, a dopiero potem pomyśli. Przez to często zdarza się jej pakować w kłopoty. Chociaż… I tak zazwyczaj udaje jej się z nich szybko wyplątywać. Ciekawość? To jest wręcz trzecie imię dziewczyny. Uwielbia ona dowiadywać się nowych rzeczy. Często zadaje mnóstwo pytań. Pragnie wiedzieć wszystko o wszystkich. Wciska swój mały nosek wszędzie, nawet tam, gdzie jej nie chcą. Czasami jest jak takie małe dziecko, które chce wszystkiego dotknąć. Do tego kreatywność idzie w parze. Zawsze znajdzie sposób, aby gdzieś się dostać. Coś podsłuchać. No ale cóż… Holly uwielbia tworzyć. Nieważne co. Dla niej to obojętne. Chociaż najbardziej przypadło jej do gustu tworzenie układów tanecznych. Chociaż napisaniem czegoś nie pogardzi. Kończąc to wszystko, trzeba dopowiedzieć, że mimo swej dziecinnej natury, jest to bardzo inteligentna osoba. Posiada spory zakres wiedzy, a także szybko zapamiętuje nowe informacje. Kiedy chce, potrafi logicznie myśleć i znaleźć rozwiązanie wielu naprawdę trudnych sytuacji.
Aparycja: Zacznijmy może od tego, że Holly to dość niska osóbka. Mierzy zaledwie sto pięćdziesiąt siedem centymetrów. Jest to jedna z niewielu cech w sobie, których dziewczyna nie lubi. Szczególnie że znajomi często nazywają ją krasnalem bądź po prostu mówią, jaka to ona jest malutka. Do tego niezbyt podoba jej się to, że spora grupa osób “patrzy na nią z góry”. Jeżeli chodziłoby o jej wagę. Jest ona wręcz idealna względem jej wzrostu. Takie BMi, jakie ona ma to środek normy, czyli bardzo dobry stan. Mianowicie waży pięćdziesiąt jeden kilogramów. Raczej dość chuda z niej osóbka. Uwielbia to, że — przynajmniej na razie — może jeść, ile chce, a jej waga czy figura praktycznie w ogóle się nie zmienia. Holly uważa to za jedną ze swych największych zalet. Dziewczyna ta posiada bardzo jasną cerę. Bez żadnej skazy. Okres dojrzewania przeszła bardzo łagodnie i aktualnie nie posiada żadnych pozostałości po “młodzieńczym trądziku”. Przejdźmy może jednak do włosów. Dla niektórych będą długie, a dla innych jedynie średniej długości. To wszystko zależy od tego, jak kto uważa. Może nie jest to jakoś często spotykane, ale jej włosy naturalnie są białe. Lekko falowane. Dziewczyna zazwyczaj ma je związane w jednego bądź dwa kucyki. Praktycznie zawsze zostawia też część rozpuszczoną. Bardzo rzadko zdarza się, że wszystkie ma związane w kitkę. Oczy Nee są raczej dość duże, a ich kolor jest mieszanką różnych odcieni niebieskiego. Rzęsy ma długie i gęste. Kiedy się uśmiecha, czasami robią się jej przy nich takie małe zmarszczki, bądź jak kto woli kurze łapki. Dziewczyna nie za często się maluje. Woli stawiać na naturalność. Jednak gdy już to robi, to używa tylko pudru i błyszczyku. Na koniec można jeszcze wspomnieć o ubiorze Shaunee. Tutaj nie ma raczej jakichś wyznaczników. Jedyne co może o nim powiedzieć to, to że dość często nosi za duże na nią ciuchy i są one zazwyczaj w jasnych kolorach.
Głos: Sia
Pokój: 52
Współlokator: -
Zainteresowania: Jeżeli chodziłoby o hobby czy zainteresowania Holly. Tych akurat jest dość sporo. Zacznijmy może od jazdy konnej. Sweetie uwielbia wszelakie zwierzęta. Jednak do koni ma taki specjalny sentyment. Czuje z nimi nieznaną nikomu więź. Nie wyobraża sobie zbytnio, że kiedyś mogłaby żyć bez towarzystwa tych oto zwierząt. Podczas jazdy na nich czuje się wolna. Holly po prostu niezaprzeczalnie to kocha. Jako kolejne hobby można wziąć pod uwagę fotografię. W to akurat wciągnął ją ojciec. Aktualnie już naprawdę rzadko można spotkać dziewczynę bez aparatu. Kooky uwielbia rodzić zdjęcia każdemu i wszystkiemu. Bawienie się perspektywą czy światłem to coś, co kocha. Uważa, że możliwość zatrzymania wspomnień na dłużej jest wspaniała. Następnie mamy trochę powiązane z fotografią zainteresowanie, czyli dziennikarstwo. Od kiedy tylko nauczyła się mówić, zadawała mnóstwo pytań. Pragnęła znać odpowiedzi na wszystko. Wypytywała każdą napotkaną osobę o najróżniejsze rzeczy. Dlatego też zapewne nikogo nie zdziwi, że dziewczyna od razu po przyjeździe do szkoły, dołączyła do klubu dziennikarskiego. Robiła dla niego wiele wywiadów i pisała artykuły. Nee marzy o tym, aby zostać w przyszłości dziennikarką. Kolejno dowiadujemy się, że Holly interesuje się tańcem. Wszystkimi rodzajami. W każdym z nich próbowała swoich sił. Jednak najbardziej spodobał jej się hip-hop oraz balet. Może i są dość różne, ale dla Ho nie ma to żadnego znaczenia. Trenuje je już od jakiś dziewięciu lat i nie zanosi się na to, aby przestała. Wiele choreografii tworzy sama. Następna w kolejności jest gimnastyka artystyczna. W sumie jest ona powiązana z poprzednim hobby dziewczyny, czyli tańcem. Jednak jeżeli chodzi o nią… Na początku to nie był wybór Elli. Kiedy Holly miała pięć lat, ojciec zapisał ją na zajęcia z gimnastyki artystycznej. Wtedy niezbyt jej się to podobało. Dopiero po roku zdanie dziewczyny całkowicie się zmieniło. Stało się to jej pasją. Jeżeli chodziłoby o zawody… Nie są one dla niej ważne. Robi to głównie dla siebie. W sumie to brała raz udział w takowych i zajęła trzecie miejsce… ale wątpi, że kiedyś to powtórzy. No i pozostały nam już tylko dwa zainteresowania Sweetie. Pierwszym z nich jest gra na skrzypcach. Wiele osób proponowało jej najpierw gitarę czy pianino. Jednak ona cały czas stała przy swoim. Dzięki temu w wieku jedenastu lat zaczęła naukę gry na skrzypcach. Mimo wielu niepowodzeń się nie zraziła. Nadal ćwiczy i idzie jej to coraz lepiej. Aktualnie potrafi zagrać sporo piosenek czy melodii. Holly uwielbia ten instrument i za nic nie zmieniłaby go na inny. Czas na ostatnie hobby Kooky. Raczej nikt się nie zdziwi, wiedząc, że jest to muzyka? W końcu jest córką bogini Zimy i Muzyki. Towarzyszyła ona dziewczynie, od kiedy tylko pamięta. Zawsze pomagała jej przetrwać ciężkie chwile. Wystarczyło, że założyła słuchawki i puszczała melodię. Wtedy całkowicie odcinała się od świata zewnętrznego. Wszystkie problemy magicznie znikały.
Moce: 
- Soniczny Krzyk - w zależności o nasilenia jego głośności może mieć troszkę inne wykorzystanie. Na poziomie niskim jedynie tworzy niewielkie rany na ciele innych. Kiedy staje się głośniejsza, potrafi tworzyć głębokie i większe przecięcia, a nawet doprowadzić do utraty słuchu. Poziom najwyższy jest najgorszy. Sprawia, że ktoś umiera. Nie ma innego wyjścia. Co ciekawe nie jest to dosłownie krzyk. Holly nie wydaje z siebie wtedy żadnego dźwięku, nawet nie otwiera ust. Można uznać, że tworzy iluzję tego, dostępną dla wszystkich bądź osób indywidualnych. Jednak Nee nie używa tego praktycznie w ogóle.
- Hipnoza - moc ta skupia się głównie na zdolnościach wokalnych dziewczyny. Jeżeli Holly zacznie śpiewać w odpowiedniej tonacji, może zahipnotyzować innych. Wtedy to osoby, które go usłyszą, wręcz lgną do niej. Jeśli dziewczyna nie przerwie tego, śpiewając w innej tonacji, to wykonają oni to co, Nee im nakaże. Jednak ma to też swoje ograniczenia. Osoby mogą być zahipnotyzowane przez pół godziny - przynajmniej przy aktualnych zdolnościach dziewczyny. Po tym czasie samoistnie się wybudzają z tego stanu.
- Śnieżyca - nie jest to zbyt skomplikowana moc. Jednak na pewno dość destrukcyjna. Holly po prostu może wywołać śnieżycę. W zależności od jej intencji może być słaba bądź wręcz “niepokonana”. Także pod wpływem pewnych emocji dziewczyny moc ta potrafi się ujawnić. Czasami, gdy Nee naprawdę się mocno zdenerwuje, to wokół niej zaczyna dość szybko krążyć śnieg, tworząc swego rodzaju wir, który czasami potrafi wyrwać się spod kontroli. 
- Wytwarzanie Śniegu - dziewczyna potrafi po prostu sprawiać, że nagle znikąd pojawia się śnieg. Wystarczy, że bardzo mocno się na tym skupi, a z jej palców zacznie wylatywać niebieska mgła, która zaraz przemieni się w śnieg, płatki śniegu bądź śnieżny kształt, jaki tylko sobie Holly wymyśli. Może także tak po prostu manipulować nim. Wystarczy, że tylko kiwnie ręką, a zwykła kupka śniegu zamieni się w na przykład bałwana.
- Przemiany - jest to jedna z “najgorszych” umiejętności Nee. Szczególnie że ledwo co udaje jej się ją kontrolować. Po prostu w pewnym momencie może przemienić się w muzycznego demona bądź w “Zimową księżniczkę”. W tych formach najczęściej przebywa u matki, która potrafi wręcz wymuszać je na córce. Jednak przechodząc do tego, co się podczas nich dzieje. 
Kiedy staje się muzycznym demonem, jej wygląd trochę się zmienia. Włosy wydłużają się, a ich kolor zmienia się na blond. Oczy stają się złote. Pod i nad lewym z nich pojawiają się tatuaże. Znajdują się one także na lewym ramieniu, przedramieniu i dłoni Holly. Na jej uszach są wtedy duże, srebrne słuchawki, a jej strój składa się z długiej, cienkiej sukienki na równie cienkich ramiączkach. Podczas tej przemiany jej zmysł słuchu bardzo się wyostrza. Potrafi odróżnić każdą tonację, jaki głos ma dana osoba. Usłyszy każdy najmniejszy szmer wokół niej. Hipnozy zaczyna używać o wiele częściej i to w tych nie za dobrych celach. Sonicznego krzyku używa do zastraszania innych. Zazwyczaj to matka zmusza ją do używania tych mocy bądź dziewczyna nawet nie orientuje się, kiedy zaczyna to robić. Jednak jest pewien minus. Podczas gdy Holly czuje gniew bądź bardzo mocno się zestresuje, przemienia się bez swojej wiedzy. Wtedy to całkowicie nie kontroluje swoich umiejętności i tego, co robi. Można powiedzieć, że jest w takim jakby amoku.
Natomiast kiedy staje się “Zimową księżniczką” wygląda to trochę inaczej. W tej formie jej włosy także się wydłużą, ale ich kolor zmienia się na szary. Na nich pojawia się lodowa korona. Wyrastają z jej nie za wielkie skrzydła. Całe są stworzone z lodu. W niektórych miejscach nawet wyglądają, jakby były rozłączone od reszty, wisiały w powietrzu. Jej strój składa się wtedy z długiej, niebiesko-szarej sukni bez ramiączek, ale z długimi rękawami. Wtedy to natomiast jej zmysł wzroku stanowczo się wyostrza. Potrafi ujrzeć fakturę najmniejszego płatka śniegu, który znajduje się w jej zasięgu wzorku. Zauważy cię, nawet jeżeli jesteś dziesięć metrów przed nią. Tak jak w poprzednim przypadku, matka zmusza ją wtedy do wykorzystywania mocy w złych celach bądź sama nie orientuje się, gdy ich używa do tego.
Rodzina:
- Matka ??? - bogini Zimy i Muzyki. Jest to kobieta oziębła i okrutna. Dzieci praktycznie nigdy nie zaznały od niej matczynej miłości. Kobieta niezbyt interesowała się nimi. Bardzo dumna i wyniosła. Patrzenie na wszystkich z góry jest wręcz jej znakiem rozpoznawczym. Jest ona także chytra i żądna zemsty. Gdy ktoś zajdzie jej za skórę, może się spodziewać, że nie odpuści mu tak łatwo. Może i nie zemści się od razu. Będzie czekać na odpowiednią chwilę, aby uderzyć. Każdy jej ruch jest dokładnie obmyślony. Nic nie robi pochopnie. Bez wcześniejszego przemyślenia tego. Córką zainteresowała się, dopiero kiedy urodził się Cody. Wtedy to postanowiła, że zrobi z dziewczyny swą następczynię. Dlatego też zaczęła zabierać ją do swego “zamku”, gdzie starała się wychować Holly na swój wzór. 
- Tegan Apostoleanu - jest to czterdziestopięcioletni mężczyzna. Ojciec Holly. Znany jako całkiem sławny fotograf. Człowiek wiecznie zabiegany. Wszędzie go pełno; tu sesja zdjęciowa, tu jakieś spotkanie, tu zabiera rodzinę gdzieś na wycieczkę. Tegan po prostu nie potrafi usiedzieć spokojnie w jednym miejscu. Można powiedzieć, że posiada on niezliczone pokłady energii. Co w sumie odziedziczyła po nim Shaunee. To on zaszczepił w niej pasję do fotografii. Zanim ta wyjechała, często razem chodzili w różne ciekawe i często odludne miejsca, aby robić zdjęcia. To od niego dostała swój pierwszy aparat.
- Quentin i Damen Apostoleanu - są to dwudziestopięcioletni starsi bracia Holly. Bliźniacy, z czego Quentin jest pięć minut starszy od Damena. Obydwoje są aniołami i należą do klasy medycznej. Bardzo ciężko ich od siebie odróżnić, czy z wyglądu, czy z charakteru. Są niemalże identyczni. Osoby bardzo opiekuńcze. Szczególnie zamartwiają się, jeżeli chodzi o Holly lub Cody’ego. Kiedy jeszcze wszyscy mieszkali w rodzinnym domu to, pilnowali ich na każdym kroku. Zamartwiali się, jak spóźniali się zaledwie pięć minut. Jakby to oni byli rodzicami Shaunee i Cody’ego. Jednak no cóż, w szkole nie mają już takich możliwości. Nauka i zajęcia zajmują im naprawdę sporo czasu. Jednak nadal, gdy uda im się złapać rodzeństwo, to wypytują ich o wszystko. Czasami nawet potrafią do nich wydzwaniać, mimo że przebywają w jednej szkole.
- Cody Apostoleanu - piętnastoletni młodszy brat dziewczyny. Jest on tak jak siostra synem bogini Zimy i Muzyki. Jego moce różnią się tym od Holly, że są one powiązane bardziej z lodem zamiast śniegiem. Należy do klasy iluzjonistycznej. Można powiedzieć, że chłopak przechodzi przez okres buntu. Kłóci się ze wszystkimi i nie chce nikogo słuchać. Przez to często Shaunee zamartwia się o niego. Dziewczyna wie, że mimo tego, jakiego siebie stara się wykreować, chłopak nadal w głębi pozostaje tym wesołym, ale i wrażliwym dzieckiem. Cody tak jak siostra interesuje się jeździectwem. 
- Magnus Kinghtley - jest to osiemnastoletni kuzyn Nee. Należy do osób magicznie uzdolnionych i chodzi do klasy S. Można go nazwać przyjacielem dziewczyny. Traktują się jak rodzeństwo. Na początku Holly bała się, że ich kontakt się urwie przez jej wyjazd do szkoły. Jednak okazało się, że ten też się tam wybiera. Jeżeli chodziłoby o charakter Magnusa. Dość zamknięty w sobie chłopak. Kocha sarkazm i ironię. Jednak tak jak dziewczyna najpierw coś robi, a potem dopiero myśli. Na szczęście mają przy sobie zawsze Shaylin, która w miarę stopuje ich. No i jeszcze można wspomnieć, że jest on osobą biseksualną.
Pupil: Otto i Silver
Inne: 
- Holly posiadała kiedyś siostrę bliźniaczkę, która zwała się Javiera. No właśnie… posiadała. Rok temu dziewczyna zmarła. Czemu? Java przedawkowała narkotyki. Nee bardzo przeżyła śmierć siostry. Sweetie czuła się, jakby straciła część siebie. Nigdy o niej nie zapomniała i nie zapomni. Nadal cierpi po jej stracie, jednak stara się tego nie okazywać. Uważa, że nie należy żyć przeszłością.
- Shaunee jest wielką fanką serii książek Harry'ego Pottera. Śmiało można ją nazwać Potterhead. Ma ogromną wiedzę na ten temat. Każdą część przeczytała po minimum dziesięć razy, a to ile razy oglądała filmy przestała już liczyć. Często rzuca cytatami z tej serii. Także lubi porównywać ludzi do postaci z książek. W swej paczce - która składa się z niej, Magnusa i Shaylin - każdy ma przezwisko powiązane z postacią, która najbardziej by pasowała do danej osoby. Holly została Luną, Magnus - nikt nie jest pewny do końca czemu - dostał miano Geogra, a Shaylin przypasowali do Pansy.
- Holly nie przyjechała do szkoły tylko z Magnusem. Zabrała ze sobą swą rudowłosą przyjaciółkę, Shaylin. Chciała załatwić, aby miały razem pokój, ale no cóż… Nie wyszło jej to. Dziewczyny praktycznie zawsze trzymają się razem. Chociaż owszem, da się je spotkać osobno. Jednak wiedz. Jeżeli będziesz chciał, aby Holly została przynajmniej twą znajomą, to Shaylin jest od razu w pakiecie.
- Sweetie niemalże panicznie boi się lekarzy. Zapiera się rękami i nogami, byle by tylko nie iść na wizytę do nich. Gdy jest chora, stosuje wszystkie możliwe metody leczenia, aby tylko nie musieć do nich iść. Szczególnie boi się lekarzy pracujących w szpitalach.
- Holly nigdy w życiu nie sięgnęła po żadne używki i nie ma zamiaru tego zmieniać. Szczególnie jeżeli chodzi o narkotyki. Już od początku jej się nie podobały. Jednak po śmierci siostry znienawidziła je. Postanowiła sobie, że jeśli spotka osobą uzależnioną od nich, to za wszelką cenę będzie próbowała ją z tego wyciągnąć. Byleby nie skończyła jak Javiera.
- Mimo swego wieku Kooky nadal sypia z pluszakami. Ma swoje dwa ulubione. Małego, czarnego kotka i ogromnego, białego misia, który to ma jakiś metr.
- Nee nie powinna pić kawy. Sama to wie… Jednak czasami za bardzo ją kusi i to robi. Czemu nie może jej pić? No cóż… Jak wiadomo, dziewczyna jest bardzo żywa. Po kawie dosłownie nie może usiedzieć w miejscu. Cały czas się przemieszcza i nadaje. Czasami nawet mówi od rzeczy, byleby coś mówić. Do tego nie może przez nią spać w nocy.
- Holly posiada własny aparat, jak i kamerę, które to dostała od ojca.
Kontakt: Tiago [howrse] magicstory6@gmail.com [mail]
Motto: "Pamiętaj, że wszystko można zacząć od nowa. Jutro jest zawsze świeże i wolne od błędów."
Inne zdjęcia: 
 
jako "Muzyczny Demon"

jako "Zimowa Księżniczka"
Źródła zdjęć: Głównie Pinterest
Relacje: ---
Ważne opowiadania: ---