Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angelo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angelo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 lutego 2018

Od Angelo do Ktosia

Siedziałem w klasie, jak zwykle w jednej z pierwszych ławek i starałem się cokolwiek przypomnieć z ostatnich zajęć. Niestety nic nie potrafiłem odnaleźć w głowie. Nie pomagało mi też złe samopoczucie. Od wczoraj pobolewała mnie głowa, a rano doszedł do tego lekki ból gardła. Oczywiście nie chcąc opuszczać lekcji, wziąłem leki i przyszedłem na nie. Jednak nie przewidziałem tego, że pani Requ może zechcieć zrobić nam kartkówkę, a jak powszechnie wiadomo, są one okropnie trudne. A mogłem zostać w pokoju… Nie przychodzić na zajęcia… Teraz jedyne, na co mogłem liczyć to to, że nauczycielka zlituje się nade mną i dostanę chociaż trójkę. Chociaż szczerze powątpiewałem, że to zrobi. Westchnąłem i odłożyłem długopis. Potarłem lekko palcami skronie, czując powracający ból głowy. Jeszcze tego mi brakowało. Spojrzałem z powrotem na kartkę, leżącą przede mną. Była prawie pusta. Jedynie na jedno pytanie udało mi się odpowiedzieć. W tym momencie me nadzieje legły w gruzach. Wiedziałem, że cokolwiek bym nie zrobił to i tak nie udałoby mi się przypomnieć tych lekcji.
- Zostało pięć minut do dzwonka. Osoby z końca niech pozbierają kartki od innych w swym rzędzie. - zarządziła w pewnym momencie pani Requ.
Za chwilę obok mej ławki pojawiła się jakaś dziewczyna. Niechętnie wziąłem swą pracę i jej ją oddałem. Wolałem nawet nie wiedzieć, jak słabo mi poszło. Kiedy tylko dzwonek zadzwonił, postanowiłem jak najszybciej wyjść z sali. Na ogół zostawałem najdłużej, ale teraz jedyne czego pragnąłem to wrócić do pokoju. Szybko zgarnąłem książki i piórnik. Wstałem i ruszyłem do wyjścia z rzeczami mocno przyciśniętymi do klatki piersiowej. Gdy tylko znalazłem się na korytarzu, skręciłem w lewo. Zastanawiałem się co będzie, gdy tata dowie się o ocenie. Szczególnie że zazwyczaj dostawałem same czwórki i piątki… Pewnie będzie zawiedziony. Skrzywiłem się lekko na tę myśl. Przez to, jak bardzo byłem pochłonięty przez swe rozmyślenia, nie zauważyłem nawet osoby przede mną. Wtem zderzyliśmy się, a wszystko, co miałem w rękach spadło na podłogę. Momentalnie padłem na kolana i zacząłem zbierać swe rzeczy. Zeszyt, piórnik… Przed mymi oczami pojawiła się czyjaś ręka. Ktoś, najprawdopodobniej osoba, z którą się zderzyłem, postanowiła mi najwyraźniej pomóc pozbierać rzeczy, bo trzymała mój podręcznik do angielskiego. Ostrożnie zabrałem go. Kiedy zebrałem już wszystko, niepewnie uniosłem głowę.
- P-przepraszam i dzię-dziękuję - wymamrotałem, nawet nie patrząc na tę osobę.

< Ktoś? Trochę krótkie, ale mam nadzieję, że ktoś zechce na to odpisać >.< >
Liczba słów: 378

sobota, 10 lutego 2018

Od Angelo do Kagamiego

Zostałem wepchnięty do gabinetu pielęgniarki, gdzie od razu przywitał nas pan Faust. Po chwili Kagamiego już ze mną nie było. Westchnąłem i niepewnie rozejrzałem się. Szkolny pielęgniarz przypatrywał mi się z uśmiechem na ustach.
- Co my tu mamy? Co ci się stało? - zapytał i przeniósł wzrok na mą rękę, którą dalej trzymałem na żebrach.
- To nic takiego… T-Tylko lekko piłką dostałem… J-Jutro pewnie mi przejdzie - uśmiechnąłem się krzywo.
- Uhu… Muszę zapamiętać, aby ostrzec innych przed atakującymi piłkami - zaśmiał się, a po chwili dodał. - Okej, daj to. Może i zregenerujesz się szybko, ale w mych obowiązkach jest opatrzenie cię.
Kiwnąłem głową na znak, że zrozumiałem i ostrożnie przemieściłem się na kozetkę. Odsunąłem rękę od bolącego miejsca i niepewnie uniosłem koszulkę, aby pan Faust mógł mnie obejrzeć. Na szczęście stwierdził, że nie było to nic poważnego. Skończyło się na tym, że posmarował mi to miejsce jakąś maścią i owinął bandażem. Potem już spokojnie mogłem wrócić do swego pokoju, co pośpiesznie zrobiłem. Niezbyt przepadałem za lekarzami i innymi osobami powiązanymi z tym. I tak sam potrafiłem się regenerować więc po co dokładać sobie problemów? Westchnąłem i położyłem się na łóżku. Miałem ochotę po prostu zamknąć oczy i usnąć, ale nie mogłem opuścić kolejnych zajęć. Szczególnie, że był to język japoński. Wręcz musiałem być na tej lekcji. Szybko podniosłem się z łóżka. Dopiero wtedy zorientowałem się, że przecież plecak zostawiłem w jednej z pustych klas. Jęknąłem i ruszyłem po swą zgubę.
~*~*~*~*~*~
Siedziałem w swojej ławce na przodzie klasy i pisałem rozdział do jednego z mych opowiadań. Byłem tym tak zajęty, że w ogóle nie zwracałem uwagi na to co się dzieje wokół. Na szczęście nauczyciele już przyzwyczaili się do tego, że czasami “wyłączam się” i albo zaczynam coś tworzyć albo po prostu rozmyślać. Za dużo razy się to zdarzało, aby nadal zwracali na to większą uwagę. Nagle do mych uszu doszedł okropny dźwięk dzwonka, który oznajmiał uczniom, że nadszedł czas na przerwę. Jęknąłem. Akurat byłem przy końcu rozdziału. Zamknąłem zeszyt i schowałem długopis do piórnika, który zaraz zamknąłem. Powoli spakowałem swe rzeczy do plecaka i dopiero wtedy uniosłem wzrok. Jak zwykle w sali pozostałem tylko ja i nauczycielka. To była dla mnie norma. Wszyscy wychodzili jak najszybciej z klasy. Mi natomiast nigdy nigdzie się nie spieszyło. W końcu zarzuciłem plecak na ramię i wyszedłem z klasy. Powoli przemierzałem korytarz, gdy mym oczom ukazał się czerwonowłosy chłopak. Jeżeli dobrze zapamiętałem to nazywał się Kagami. Drapał się po karku, idąc najprawdopodobniej w stronę sali gimnastycznej. W tym momencie postanowiłem. Mimo, że nie musiał to pomógł mi. Mimo, że mówiłem, że to nic takiego, to i tak to zrobił. Musiałem mu podziękować. Przyspieszyłem i po chwili znalazłem się centralnie za nim.
- Przepraszam - powiedziałem cicho i dotknąłem ręki chłopaka.
Ten zatrzymał się od razu i odwrócił głowę w mą stronę.
- Dziękuję, ż-że mi pomogłeś, Kagami - powiedziałem, lekko się jąkając.
Chłopak poczochrał mnie po włosach, patrząc w zupełnie innym kierunku.
- No to jak? Może chcesz iść ze mną na trening kosza? - zapytał.
Przez chwilę zawahałem się. W końcu tam zapewne będzie Tiago. Mój starszy brat. A ten naprawdę rzadko opuszczał okazję do wyśmiewania się ze mnie. Jednak… Może tym razem sobie odpuści? Przygryzłem lekko dolną wargę, ale pokiwałem głową na znak, że się zgadzam.
- O-okej - wymamrotałem jeszcze cicho, patrząc się na swe buty.
- No to ruszajmy - powiedział Kagami i wznowił swoją wędrówkę na salę gimnastyczną.
Byłem kilka kroków za nim, co chwilę musząc lekko przyspieszać. No cóż… Miałem krótsze nogi od niego, przez co prawie biegłem przy nim. Jednak nie narzekałem. Po kilku minutach dotarliśmy na miejsce. Czerwonowłosy poszedł do szatni, aby się przebrać. Nie wiedząc dokładnie co powinienem zrobić, po prostu wszedłem na salę i rozejrzałem się. Postanowiłem, że usiądę na trybunach znajdujących się na przeciwko mnie. Od razu się tam skierowałem.
- Angelo? - usłyszałem nagle głos ojca.
Niepewnie odwróciłem się w jego kierunku.
- Em… Cześć tato? - powiedziałem niepewnie.
- Co ty tutaj robisz? - zapytał zdziwiony.
- Ja… Ten… Tego… - nie wiedziałem co powiedzieć. Myśli w mej głowie wirowały. Nie mogłem wykrzesać z siebie żadnego logicznego zdania.
- Ech… Nie będę cię męczyć, zmykaj. Pogadamy później - uśmiechnął się lekko do mnie, a ja nieśmiało to odwzajemniłem.
Odwróciłem się i tym razem udało mi się dotrzeć do trybun. Usiadłem na jednym z najwyżej położonych siedzeń. Kagami już zdążył wbiec na salę. Zacząłem po prostu przyglądać się mu jak gra. Był naprawdę dobry....
~*~*~*~*~*~
Mniej więcej w połowie treningu drużyny, poczułem, że coś było nie tak. Niepewnie sięgnąłem ręką do głowy. Me palce dotknęły wilczych uszu, które najprawdopodobniej przed chwilą się pojawiły. Szybko je skuliłem, a sam nerwowo rozejrzałem się po sali. Na szczęście wszyscy byli zajęci grą. Naprawdę nie chciałem aby ktoś zwrócił teraz na mnie uwagę. Nie lubiłem mej połowicznej przemiany. Uważałem, że wyglądałem wtedy dziwnie. Nie chciałem się tak wyróżniać. A to, że nie potrafiłem nad nią panować, nie pomagało. Po chwili postanowiłem. Musiałem się stąd ulotnić. Ostrożnie wstałem i starałem się jak najciszej wyjść z klasy. W końcu udało mi się to. Wtedy to od razu rzuciłem się do biegu. Nie minęły nawet dwie minuty, kiedy to znalazłem się na tworze. Nie wiedząc zbytnio co ze sobą zrobić ruszyłem do lasu, który znajdował się za szkołę. Sam nie wiedziałem ile czasu minęło zanim zatrzymałem się. Stwierdziłem, że dam radę. Nie mogłem dalej uciekać, bo zgubiłbym się między drzewami. Dlatego też postanowiłem po prostu poczekać, aż powrócę do naturalnej formy. Usiadłem pod jednym z drzew, które akurat oświetlało światło słoneczne. Plecak położyłem obok siebie, a następnie wyciągnąłem z niego książkę. Od razu dałem pochłonąć się lekturze.
~*~*~*~*~*~
Nagle ze świata lektury wyciągnęły mnie pewne odgłosy. Me uszy od razu uniosły się i lekko skręciły w kierunku skąd dochodził dźwięk. Z całą pewnością były to czyjeś kroki. Szybko poderwałem się na nogi i nerwowo rozejrzałem wokół. Nie miałem zbytnio gdzie się schować. W końcu ukryłem się po prostu za drzewem, cały czas nasłuchując. Odgłosy stawały się coraz głośniejsze. Jednak po chwili ustały. Niepewnie wychyliłem się zza drzewa. Od razu napotkałem na sobie wzrok znajomej mi osoby. Kagamiego. Obok niego znajdowało się jakieś dziwne stworzenie. Szybko schowałem się z powrotem, mając nadzieję, że jakimś cudem mnie nie zauważył.
<koniec wątku>

< Kagami? Mam wrażenie, że takie słabe i wgl... ale może ujdzie >.< >
Ilość słów: 1043

piątek, 2 lutego 2018

Od Angelo do Kagamiego

Biegłem przed siebie, nie zwracając większej uwagi czy Dorchadas nadąża za mną. Nawet nie zauważyłem, kiedy zacząłem używać swej mocy, aby być jeszcze szybszych. Przemierzałem kolejne piętra i korytarze, aż nie wydostałem się z budynku. Wtedy to zamknąłem oczy i skupiłem całą swą uwagę na pierścieniu znajdującym się na mym palcu. Czułem, jak moje ciało się zmienia. Po chwili stałem już na czterech łapach. Przemieniłem się w wilka. Otworzyłem oczy i spojrzałem na niebo. Miałem niewiele czasu. Od razu zacząłem biec dobrze znanym mi kierunku. Byłem tam już tyle razy, że nawet z zamkniętymi oczami bym tam trafił… chyba. Minęło zaledwie kilka minut, zanim znalazłem się na wzgórzu, które znajdowało się niedaleko szkoły. Jakiś czas temu odkryłem, że to właśnie z niego najlepiej widoczne są wschody i zachody słońca. Usiadłem na trawie i uniosłem łeb do góry. Kiedy tylko poczułem za sobą obecność Dorchadasa, przemieniłem się z powrotem w człowieka. Oparłem się o jego bok, a ten oplótł mnie ogonem w pasie. Wpatrywałem się w niebo z szerokim uśmiechem na ustach. Kochałem obserwować wschody słońca. Te wszystkie barwy jakie powoli się pojawiały, tworząc spójną całość. Każdy kolejny dopełniał resztę. Miałem wrażenie, jakbym obserwował proces tworzenia się jednego z najpiękniejszych obrazów na świecie. Nie potrafiłem opisać uczuć, które we mnie się zbierały podczas tego zjawiska. To za każdym razem było wspaniałe przeżycie. Jednak wszystko, co dobre kiedyś się kończy. Westchnąłem, widząc, że słońce wzeszło na dobre. Najwyższy czas wracać. Wolałem nie spóźniać się na zajęcia z panią Iki. Nigdy nie wiadomo co może zrobić. Dodatkowo świadomość, że zawsze może porozmawiać sobie na mój temat z mym tatą, nie pomagała. Wziąłem głęboki wdech i powoli wypuściłem powietrze ustami. Przeczesałem jeszcze raz palcami sierść mego przyjaciela i podniosłem się. Spojrzałem na zegarek, znajdujący się na mej lewej ręce. Na szczęście miałem jeszcze pół godziny do początku zajęć. Powinienem dać radę, wrócić do swego pokoju, zabrać rzeczy i przyjść na czas na lekcje języka japońskiego. Nie zastanawiając się dłużej, skupiłem się na pierścieniu i przemieniłem się w wilka. Po chwili byłem już w drodze…
~*~*~*~*~*~
Siedziałem na parapecie przy oknie na drugim piętrze. Był to raczej jeden z tych korytarzy, które były rzadko odwiedzane przez innych. Już na początku roku szkolnego odkryłem, że jest to dobre miejsce do ukrywania się, podczas ucieczek z lekcji w-fu. Tym razem nie było inaczej. Znowu nie poszedłem na zajęcia… W mych rękach spoczywała książka. “Romeo i Julia” Williama Szekspira. Mimo że nie pierwszy raz ją czytałem. Jednak za każdym razem uważnie śledziłem treść. Zawsze odnajdywałem jakieś nowe smaczki, których wcześniej nie zauważałem. Pochłaniałem kolejne linijki tekstu, nie zwracając zbytnio uwagi na to, co działo się wokół mnie.
- Angelo! - wzdrygnąłem się na znajomy głos.
Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki wdech. Wypuściłem powietrze ustami i ostrożnie zamknąłem książkę. Otworzyłem oczy i powoli odwróciłem głowę w stronę przybyłej osoby.
- Em… Cześć? - zapytałem niepewnie, widząc tatę, który stał przede mną z rękami założonymi na piersi.
- Znowu uciekłeś z w-fu? - popatrzył na mnie karcąco.
- Można tak powiedzieć - uśmiechnąłem się nerwowo.
- Ech… Dobra, o tobie porozmawiamy potem. Teraz mam ważniejszą sprawę do załatwienia. Mógłbyś dla mnie znaleźć Tiago? Znowu coś zmajstrował, a ja muszę natychmiast stawić u dyrektora.
- Postaram się - powiedziałem niemalże natychmiastowo.
- Dziękuję. Jest możliwość, że znajdziesz go na boisku szkolnym. Ostatnio drużyna koszykówki ma częstsze treningi. Jak ci się uda, to powiedz mu, aby przyszedł do gabinetu pana Kyoji. Powodzenia i pamiętam, tobą też się potem zajmę - poczekał, aż pokiwam głową na znak, że zrozumiałem i odwrócił się, idąc szybko do dyrektora szkoły.
Odetchnąłem, czując minimalną ulgę przez to, że na razie tata będzie zajmował się Tiago, a nie mą kolejną ucieczką z zajęć. Schowałem książkę do plecaka i ostrożnie zszedłem na ziemię. Od razu postanowiłem odszukać brata. Nie chcąc biegać w kółko, postanowiłem po prostu przemienić się. Kolejny raz tego dnia, skupiłem się na pierścieniu. Po chwili byłem już w wilczej postaci. Chwyciłem plecak w pysk i schowałem go w jednej z pustych klas, mając nadzieję, że nikt go stamtąd nie zabierze. Schyliłem łeb ku ziemi i przybliżyłem nos jak najbliżej podłogi. Krążyłem po korytarzach, chcąc złapać trop Tiago. Po kilku minutach udało mi się to. Od razu zacząłem podążać za zapachem. W pewnym momencie miałem wrażenie, jakby coraz bardziej się nasilał. Przyspieszyłem kroku. Po chwili uniosłem łeb. Znalazłem się na boisku do koszykówki… “Czyli tata miał rację…” Wszedłem na nie niepewnie. Niemalże w tym samym momencie dostałem piłką w bok. Zapiszczałem i podkuliłem ogon. Zrobiłem kilka kroków w tył i dopiero wtedy wróciłem do ludzkiej postaci. Od razu chwyciłem się za żebra, a na mej twarzy pojawił się grymas. Miałem świadomość, że dość szybko się zregeneruję. Jednak to nie zmieniało faktu, że żebra naprawdę mnie bolały.
- Tiago! - zawołałem i uniosłem wzrok na boisko.
Gra ustała i większość osób patrzyła się na mnie. No cóż… Nie zawsze na trening wpada ci wilk, który do tego od razu dostaje piłką. Zauważyłem czarnowłosą osobę, zmierzającą w mym kierunku. Tiago.
- Co chcesz młody? - zapytał, kiedy znalazł się przy mnie, a w jego głosie było słychać irytację.
- Tata kazał mi cię odszukać. Masz jak najszybciej stawić się w gabinecie dyrektora - powiedziałem powoli.
- Grajcie beze mnie, ojciec z dyrem znowu coś chcą! - krzyknął tylko do drużyny i zniknął z boiska.
Westchnąłem i usiadłem na ławce przy miejscu treningu, nadal trzymając się za żebra. Wiedziałem, że nie uniknę rozmowy z tatą, a zapewne pojawi się tu wkrótce z mym bratem. Niestety nie miałem przy sobie plecaka, więc nie mając nic lepszego do roboty, po prostu obserwowałem grę innych członków drużyny.

<Kagami? Mam nadzieję, że jakoś ujdzie, ale no cóż… nie umiem zbytnio zaczynać :/ >
Liczba słów: 934

poniedziałek, 29 stycznia 2018

Witamy - Angelo Mitchell William Hornzaller!

Imię i nazwisko: Angelo Mitchell William Hornzaller
Pseudonim: Angelo posiada tylko trzy pseudonimy. Są to raczej skróty od jego imion. Oto one: Angel, Mitch i Will. No i nie można zapomnieć o tym, jak nazywa go brat. Czyli Fajtłapa, Ciamajda, Frajer itp.
Wiek: 17 lat
Data urodzin: 6 lipca
Płeć: Przedstawiciel tak zwanej płci brzydkiej, czyli innymi słowy, mężczyzna.
Orientacja: Mitchell jest osobą homoseksualną. Jednak praktycznie nikt o tym nie wie. Nawet jego rodzina. I na razie nie ma zamiaru nikogo o tym informować.
Partner: Angelo jeszcze nigdy dotąd nie miał nikogo tak na poważnie. Zazwyczaj ktoś mu się podobał, ale na tym się kończyło. Zresztą… Chyba trochę za bardzo boi się tego wszystkiego, co wiąże się z byciem w związku. Można go nazwać trochę taką cnotką.
Klasa: I Humanistyczna
Kluby: Klub czytelniczy | Klub malarski
Rasa: Zmiennokształtny w wilka
Specyfika: Na ogół chłopak ten niczym się nie wyróżnia od innych. Jednak dzięki artefaktowi, którym jego pierścień potrafi przemieniać się w wilka. Od innych przedstawicieli jego gatunku może wyróżniać go jedynie to, że ma zdolność regeneracji i jeżeli zechce, to może zmieniać się tylko w połowie.
Charakter: Angelo nie jest łatwo określić jednym słowem. Nie można powiedzieć o nim jako introwertyk, ekstrawertyk czy choleryk. Jednak jakby tak się mu przyjrzeć… Można zauważyć, że posiada w sobie sporo z flegmatyka i melancholika. Wiele jego cech pasuje do tych dwóch rodzajów ludzi. Może zacznijmy od tego pierwszego. Mitchell jest osobą łagodną. Charakteryzuje się dobrocią. Nie skrzywdziłby nawet muchy. Jest zdolny nawet przeprosić psa, gdy przez przypadek na niego wpadnie. Także można go zaliczyć do osób cierpliwych. Spokojnie czeka na daną chwilę czy rzecz. Nie zamartwia się, jeżeli coś się przedłuża. Po prostu cierpliwie oczekuje. Czasem samemu zdarza mu się spóźniać, więc rozumie, że nie zawsze można mieć wszystko na czas. Na pewno trzeba wiedzieć, że jest on osobą dość cichą… małomówną. O wiele bardziej woli słuchać niż mówić. No cóż… Jest po prostu dobrym słuchaczem. Zawsze wysłucha dokładnie tego, co ktoś mówi. Starając się przy tym, zapamiętać jak najwięcej z danej wypowiedzi. Nie przerywa komuś w trakcie wypowiedzi. Zawsze czeka do końca. Jest także bardzo zamknięty w sobie. Przez to praktycznie nikt tak naprawdę go nie zna. Chłopak ten woli nie mówić innym o swojej osobie. Czasami zdarza się, że jąka się, gdy czuje stres bądź po prostu przy nieznanych mu osobach. Do tego Angelo lubi obserwować ludzi. Często z ukrycia patrzy na ich zachowania, słowa czy gesty. Można powiedzieć, że poznaje człowieka jeszcze przed ich pierwszą rozmową. Przez te siedemnaście lat życia zdążył już nauczyć się całkiem sporo o mowie ciała innych osób. Jeżeli chodziłoby, o flegmatyka to są to już wszystkie cechy Angelo, które do niego pasują.
Przejdźmy więc do melancholika. Na pewno jest on osobą twórczą. Kreatywną. Jak zwał tak zwał.... Przejawia spore zdolności artystyczne. Mitchell uwielbia tworzyć. Nie ważne co. Dla niego jest to obojętne. Liczy się sam przekaz danego dzieła. Już nie raz namalował obraz, napisał wiersz, piosenkę, opowiadanie czy stworzył układ taneczny. Cóż poradzić… Jest to po prostu typ artysty. Chociaż trzeba wiedzieć jedno. Tylko nieliczne jego dzieła ujrzały światło dzienne. Większość z nich leży, schowana głęboko w “szufladzie” bądź nadal znajduje się jedynie w jego głowie. Angelo po prostu uważa, że lepiej będzie, gdy nikt się o nich nie dowie. Także trzeba wspomnieć o tym, że William jest dość nieufną osobą. Ostrożnie dobiera przyjaciół. Woli mieć jednego prawdziwego niż wielu fałszywych. Mitch chciałby mieć po prostu pewność, że ktoś potem nie wbije mu przysłowiowy nóż w plecy. Jeżeli chodziłoby o bycie w centrum uwagi… Angel stanowczo unika tego. Często ukrywa się i stara nie zwracać zbytnio na siebie uwagi. Woli żyć w cieniu niż pod bacznym wzrokiem wszystkich wokół. Kończąc cechy pasujące do melancholika, które ma w sobie chłopak, trzeba powiedzieć o ostatniej. Jest nią wrażliwość. Szczególnie na problemy innych. Will potrafi popłakać się, widząc krzywdę drugiej osoby. Stara się pomagać, jak tylko może… ale no cóż… Po części jest on tchórzem, który nie chce pakować się w kłopoty. Dlatego też nie zawsze mu to wychodzi.
Przydałoby się także wspomnieć o cechach charakteru, które nie pasują do niczego. Są całkowitą mieszanką. Zacznijmy może od tych najgorszych. Na szczęście nie jest ich za wiele. Angelo nie panuje zbytnio nad swymi emocjami. Tak bardzo, jak chciałby je ukryć, tak bardzo nie daje rady. Bywa dość wybuchowy. Czasami potrafi do zdenerwować nawet najmniejszy szczegół. Wtedy “wybucha”. Zaczyna krzyczeć, a z jego oczu wypływają łzy. Pewność siebie? Tym na pewno nie można określić Mitcha. On jest tego całkowitym przeciwieństwem. Raczej dość nieśmiała osóbka. Także inteligentny i sprytny. Dobrze się uczy i szybko pojmuje nowe rzeczy. Potrafi znaleźć wyjście nawet z dość trudnej sytuacji. Na pewno można go zaliczyć do osób tolerancyjnych. Nie obchodzi go to czy rozmawia z osobą innej orientacji, religii czy koloru skóry. Dla niego to nie ma żadnego znaczenia. Liczy się to, jaka jest dana osoba. Woli nie patrzeć na ludzi przez pryzmat stereotypów. No i pozostały nam jeszcze tylko dwie ważne cechy charakteru Angelo. Pierwszą z nich jest szczerość. Mianowicie. Jest to osoba, która potrafi być szczera do bólu. Jednak nie zawsze mówi prawdę. To zależy od tego, czy ktoś chce ją znać, czy woli “żywić się” kłamstwami. Jednak jeżeli ktoś go o nią poprosi, nie zawaha się i niemalże od razu ją wyzna. No i na koniec… Will jest osobą dość ciekawską. Pragnie wszystko wiedzieć. Czasami jest jak małe dziecko, które musi dotknąć wszystkiego w jego zasięgu wzroku i zajrzeć w każdą dziurę.
Aparycja: Angelo jest raczej średniego wzrostu. Jednak w porównaniu do niektórych osób jest naprawdę niski. Mierzy on sto siedemdziesiąt sześć centymetrów. Natomiast jego waga wynosi dokładnie pięćdziesiąt trzy i pół kilograma. Jeżeli ktoś dobrze orientuje się w tematach bmi i tym podobnych, to wie już, że ma on niedowagę. W sumie to jest bardzo blisko wychudzenia. Jednak… Co tu dużo mówić. To wina samego Angelo i jego kompleksów. Przechodząc dalej, Mitch jest osobą o dość jasnej karnacji. Niektórzy mówią, że jest trupioblady. Jego budowa ciała jest raczej wątła. Lekko umięśniony. Jednak nie widać tego praktycznie w ogóle. Na jego głowie spoczywają czerwone włosy. Są one raczej średniej długości. Często "żyją one własnym życiem" mimo starań chłopaka. Niektórzy twierdzą, że są one dość miłe w dotyku. Jednak chłopak nie lubi, gdy ktoś ich dotyka. Chyba że jest to jego przyjaciel. Oczy Angelo są w miarę duże. Ich kolor to piwny bądź jak niektórzy twierdzą złoty. Ma on długie — jak na chłopaka — i gęste rzęsy, które czasami lekko pociąga tuszem do rzęs, ale nie przyznaje się do tego. Czasami, gdy się uśmiecha, można zauważyć u niego dołeczki w policzkach. No i na koniec można by wspomnieć jeszcze co nieco o jego ubiorze. Garderoba Angelo jest pełna ciemnych ubrań. Od jeansów, koszulek, marynarek i tym podobne, po dresy czy garnitury. Sposób ubierania? To zależy od potrzeby i humoru Mitcha. Raz pójdzie w dresach, innym razem w jeansach. Można by jeszcze wspomnieć, że chłopak lubi zakładać za duże koszulki i bluzy. Tak, aby zasłaniały mu dłonie.
Głos: Tyler Ward
Pokój: 45
Współlokator: -
Zainteresowania: Angelo posiada całkiem sporo zainteresowań. Jednak większość z nich krąży wokół dwóch tematów. Czyli sztuki i literatury. Głównym jego zainteresowaniem są właśnie różne rodzaje sztuki. Na początku można wspomnieć o malowaniu, rysowaniu czy szkicowaniu. Najczęściej używa samych ołówków. Po prostu boi się, że kolorem popsuje cały efekt. Dla Mitchanie ważne jest to, czy szkicuje z tyłu zeszytu, czy w specjalnym bloku bądź notatniku. Obojętne mu to. Najważniejsze dla niego jest sama ta czynność i możliwość przelania swych emocji na kartkę. Przez to też niemalże zawsze ma ze sobą ołówek i notes bądź blok. Angelo, fascynują także prace z kolorem, a najbardziej obrazy, malowane farbami. Sam też tak by chciał, jednak po prostu nie daje rady. Jak to on stwierdził… Nie dany mu jest kontakt z farbami. Chłopak ten także uwielbia pisać. Często ma za dużo myśli w głowie. Wtedy to Will preferuje inny sposób niż rozmowa. Przelewa je na papier. Czasami w formie wierszy, a innym razem w postaci opowiadania. Do tego prowadzi on dziennik czy pamiętnik. Jak zwał tak zwał. W sumie to sam Angelo nie wie jak to określić. Przechodząc dalej, taniec. Jest to coś, co mówiąc szczerze, Mitchell uwielbia. Sam tworzy choreografie do piosenek. Po prostu daje ponieść się muzyce. Nie preferuje jakiegoś konkretnego stylu. Obojętne mu to czy tańczy balet, hip-hop czy może jazz. Najważniejszy jest ten moment. Tylko wtedy, jeżeli ktoś dokładnie się wpatrzy, to z jego ruchów może odczytać naprawdę wiele. Wszystkie jego emocje. Praktycznie całą jego historię. Jednak trzeba umieć patrzeć. Do tego uwielbia on to, że podczas tej czynności nie martwi się o nic. Wtedy nie musi zmagać się z problemami, czy ogólnie trudnym życiem. Po prostu kocha to. Jak już na początku zostało wspomniane. Literatura. Angelo kocha czytać książki. Uwielbia poznawać historię bohaterów i wczuwać się w nie. Ma wtedy wrażenie, jakby był w innym świecie. No i pozostało jeszcze jedno hobby chłopaka. Zbieranie scyzoryków. Jest to dość nietypowe zainteresowanie. Jednak Angelo fascynują te przedmioty. Sam nie wie czemu. Po prostu jest w nich coś, co przyciąga go do tych przedmiotów. Można wspomnieć, że ma on ich jak na razie około piętnastu. Oczywiście każdy jest inny.
Moce: 
- Regeneracja - Angelo posiada coś w stylu umiejętności leczniczych. W momencie, gdy zostanie zraniony, jego rany goją się znacznie szybciej niż innych. Nie potrzebuje aż tak dużej opieki medycznej, jak inni. Jednak uzdrawia tylko rany zewnętrzne i wewnętrzne. Nic związanego z psychiką nie naprawi. 
- Nadnaturalna Szybkość - dzięki temu, że Mitchell jest zmiennokształtnym w wilka, posiada nadnaturalną szybkość. Biega o wiele szybciej niż ktokolwiek inny. Dość przydatna zdolność podczas ucieczek z lekcji. Szczególnie gdy nauczyciel cię zauważy...
- Pazury - nie ma tutaj za dużo do wyjaśniania. Po prostu, jeżeli William zechce, to potrafi sprawić, że jego paznokcie przemienią się w wilcze pazury. Wtedy no cóż… potrafi nieźle kogoś poharatać, bo te są dość ostre. Jeszcze niezbyt nad tym panuje, ale idzie mu coraz lepiej.
- Połowiczna Przemiana - Angelo posiada tak jakby dwa rodzaje przemiany. Pierwszym jak u praktycznie każdego zmiennokształtnego jest to zmiana na przykład jak w przypadku chłopaka w wilka. Jednak ten potrafi także przemieniać się tylko po części. Wtedy to wyrastają mu wilcze uszy i ogon, a czasami także pokazują się pazury. Podczas niej jego zmysły się wyostrzają. Ma lepszy wzrok, słuch i węch. Ledwo udaje mu się panować nad tymi przemianami. Jednak nadal próbuje to zmienić.
Rodzina: 
Sukja Hornzaller - ukochany ojciec Mitchella. Można powiedzieć, że chłopak po części wdał się w niego, bo ten też jest zmiennokształtnym. Różnicą jest to, że Sukja zamienia się w geparda, a Angelo w wilka. Jest on osobą bardzo miłą i wyrozumiałą. Rozumie to, że Mitch nie radzi sobie zbytnio w sporcie i woli inne przedmioty w szkole. Jednak nie popiera tego, że ten ucieka notorycznie z lekcji w-fu. Cały czas próbuje przekonać go, że nie powinien tego robić, a wysiłek fizyczny nie jest taki zły. Można by jeszcze wspomnieć, że mężczyzna sam wychowuje synów.
Tiago Hornzaller - starszy brat Angelo. Tak jak reszta jest zmiennokształtnym. Potrafi zamieniać się w czarną panterę. Dość wredna i arogancka osoba. Raczej woli odpychać innych od siebie. Typowy samotnik. Jego relacje z Mitchellem nie są za dobre. Tiago uwielbia ubliżać bratu i wyśmiewać się z tego, że tylko on nie jest dobrym sportowcem.
Erica Sandors - matka rodzeństwa. Na początku, gdy był tylko Tiago, jeszcze opiekowała się w miarę dzieckiem. Jednak zaraz po narodzinach Angelo, nagle uciekła. Do tej pory nikt nie wie, gdzie się znajduje. Po prostu wyparowała, zostawiając wszystko na głowie swego byłego partnera. Magicznie uzdolniona.
Pupil: Dorchadas
Inne: 
- Chłopak ma pewne problemy ze wzrokiem. Niby zazwyczaj widzi dobrze. Jednak zdarzają się momenty, gdy obraz zaczyna mu się zamazywać i utrzymuje się to przez kilka minut. Angelo nie wie, dlaczego tak jest, ale jak na razie nikomu o tym nie mówił,
- Notorycznie ucieka z lekcji w-fu,
- Jest on niestety dość niezdarną osobą. Potrafi potknąć się nawet o własne nogi czy na prostej drodze. Często różne rzeczy robi dość nieudolnie. Stara się z tym walczyć, ale no... niezbyt mu to wychodzi,
- Chłopak niemalże panicznie boi się pływać. Owszem... Zanurzy się w wodzie. Aż tak się jej nie boi. Jednak w momencie, gdy woda sięga mu powyżej pasa, zaczyna panikować. Kompletną katastrofą jest moment, gdy nie czuje on dna pod nogami... Wtedy naprawdę trudno go uspokoić,
- Jest całkiem niezłym aktorem,
- Uwielbia obserwować wschody, jak i zachody słońca,
- Angelo posiada naprawdę sporo kompleksów. Wiele swych cech wyglądu nie akceptuje i pragnie je zmienić. Szczególnie pragnie stać się chudszym - chociaż nie powinien. Jednak on chce być w swych oczach idealny i uważa, że inni kłamią, aby go "pocieszyć",
- Całkiem nieźle jeździ konno,
- Mitch uwielbia marchewki. W każdej formie. Po prostu ubóstwia je. Jednak najbardziej lubi jeść je surowe.
- Od kiedy Angel pamięta, był złym kucharzem. Do tej pory się tego nie nauczył. Jest zdolny do tego, aby zepsuć nawet taką prostą potrawę jak tosty. Kiedyś po prostu je spalił. A o naleśnikach już w ogóle szkoda gadać. Gorzko pożałował, gdy raz próbował je zrobić. Prawie spalił wtedy kuchnię,
- Jest naprawdę niewiele rzeczy do jedzenia, których Will nie lubi. Jednak do tych najgorszych zalicza się fasolka. Nieważne, w jaki sposób jest przygotowana. Chłopak wręcz jej nienawidzi,
- Jego orientacja w terenie jest naprawdę katastrofalna. Często się gubi. Dlatego też woli zawsze mieć ze sobą mapę szkoły, bo już nie raz pomylił korytarze, przez co spóźnił się na zajęcia,
- Jego ulubionymi kolorami są czerwony, czarny i brązowy,
- Chciałby kiedyś przemóc się i być z kimś w związku, ale… za bardzo się boi, aby zagadać do kogoś,
- Nigdy nie pił alkoholu ani nie palił,
- Pani Suzuko często porównuje go do brata, który to jest naprawdę dobry w sporcie,
- Czasami nosi maskę gazową. Nikt nie wie dlaczego, a on sam nie chce o tym rozmawiać.
Kontakt: Tiago [howrse] magicstory6@gmail.com [mail]
Motto: “To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej, niż nasze zdolności.”
Inne zdjęcia:
po przemianie w wilka
Relacje: ---
Ważne opowiadania: ---