Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shoto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shoto. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lipca 2018

Od Shoto do Shury

Shura. Imię kobiety, która zawładnęła moim sercem. Niektórzy spytają: czemu tak szybko? Nie wiem. Sam nie potrafię odpowiedzieć na to niby proste pytanie. Czy to są właśnie wątpliwości? Nie, nie są. Nie mogą być. Dlaczego? Bo ja ich nie mam. Nie mam wątpliwości, że ją kocham. Jestem tego pewien. Jak niczego innego w tym okrutnym świecie. Pośród tej nędzy, biedy, bólu i chamstwa można znaleźć osobę, z której emanuje takie przyjemne światło. Szkoda, że ona sama o tym nie wie i tego nie czuje. Myśli inaczej i widzi siebie inną niż ja ją widzę. Dołuje siebie, choć nie powinna. Jest piękna i wręcz idealna dla mnie. Mam nadzieję, że kiedyś to zobaczy. Teraz nie potrafi. Teraz nie może, bo jest uwięziona. Można tak to nazwać. Uwięziona przez swój błąd z przeszłości, który ją obwiązuje kolczastym cierniem i dusi, a ludzie, którzy spowodowali cały ten paradoks, nie mają za grosz sumienia i współczucia. Bezmyślne hieny i podłe szczury. Nie mogę ich nazwać innymi, lepszymi rzeczami. To przez nich Shura cierpi  i nie może rozwinąć skrzydeł jak zazwyczaj. Postanowiłem jej pomóc. Nie jest łatwo, bo hakuję ich system dzień w dzień. Metodą prób i błędów, gdzie dokładność jest jedną z najważniejszych cech. Nie obchodzi mnie to, że mogę być zmęczony, czy też niewyspany. Co z tego, że siedzę nad tym noc w noc. To tylko chwilowe cierpienie, które może odmienić jej życie na zawsze. Dlatego warto się poświęcić. Poświęcić się dla niej...
---
Stałem w kuchni i piłem swoją kawę. Nagle ujrzałem wychodzącą zza rogu Shurę.
- Co tam? - zdjąłem okulary i przetarłem swoje oczy.
- A nic. - uśmiechnęła się do mnie.
- Haha, ten uśmieszek mówi wszystko. - z powrotem nałożyłem swoje okulary - idziemy gdzieś dzisiaj?
- W sumie bardzo chętnie bym gdzieś wyszła. Tylko będziemy musieli zajść do mnie.
- Dobra, spoko, idziemy od razu? 
- No, możemy. - kiwnęła głową z uśmiechem.
Dopiłem kawę i umyłem kubek. Ubraliśmy się i wyszliśmy z mojego mieszkania, kierując się do apartamentu Shury. 
- Idź, ja tu poczekam. - pocałowałem ją w policzek i otworzyłem drzwi do klatki, by tam weszła.
- Jaki gentelman. - zaśmiała się i poszła do klatki. 
Po niecałych kilkunastu minutach wróciła, ubrana w zwykłą, przydużą bluzę oraz krótkie spodenki. Na nogach miała najzwyklejsze trampki, przez co wydawała się o wiele niższa niż zawsze.
- Wyglądasz pięknie, kochanie... - szepnąłem jej do ucha i zaczęliśmy się kierować w bliżej nieokreślonym kierunku.
Okazało się, że dzisiaj w mieście jest jakiś festiwal i wszyscy dookoła biegają szczęśliwi. Dzieci z pomalowanymi twarzami, dorośli w kawiarniach i barach. Wooow. Dawno nie widziałem aż tak szczęśliwego społeczeństwa. Postanowiłem wykorzystać okazję i kupić coś dla Shury. Zaciągnąłem ją z uśmiechem do sklepu blisko wesołego miasteczka. 
- No, dzisiaj masz zapomnieć o wszystkich smutkach i się dobrze bawić, jasne? - spojrzałem na nią kątem oka, czekając na jej reakcję.
- Postaram się. - uśmiechnęła się do mnie.
|Podszedłem do półki z maskotkami i wziąłem jedną, uśmiechając się do niej.
- Aaaaa to dla mojej nowej, kochanej i pięknej dziewczyny...
Podałem jej maskotkę i podszedłem do kasy, płacąc za nią. Dzięki temu byłem pewny, że nie może już mi odmówić. dziewczyna stała zarumieniona i przytulała mocno maskotkę do siebie. Chwyciłem ją za rękę i wybiegłem ze sklepu. Stanąłem na chodniku, wskazując na rollercoaster z zadziornym uśmiechem.
- Shuraa... Wiesz co to znaczy? - uśmiechnąłem się zadziornie, patrząc na Shurę i obejmując ją za ramię.
<następne opowiadanie>
<Shura?>
Ilość słów: 570

niedziela, 10 czerwca 2018

Od Shoto do Shury

Biedna Shura. Jest szantażowana. Musi brać leki na depresje i by nie zwariować. Otacza się dodatkowo modelingiem i jest dość znana na okładkach gazet i tym podobnych... Pomogę jej. Za wszelką cenę. Nikt nie będzie jej szantażować. Nikt już jej nie tknie. Nie pozwolę. Choćbym miał już konać.. Pomogę jej... Choćbym miał siedzieć nad tym hakowaniem całymi dniami... Zrobię to..
---
Słoneczny poranek. Ogarnąłem się i zjadłem śniadanie. Ubrałem się i wyszedłem z domu, bo spotykam się dziś z Shurą. No trochę się spóźnię, bo są małe korki, ale nie dużo. O, widzę ją. Piękną jak zawsze Shurę.
- Hej... Nine... - szepnęła do mnie i spletliśmy razem nasze dłonie. Jej ręka zawsze jest taka zimna.. Choć przyjemnie, bo moja zawsze jest gorąca. No, prawie zawszę.
- Hej piękna, co tam słychać? Idziemy? - zaczęliśmy iść miejskimi uliczkami wręcz wypchanymi billboardami.
- T-Tak... Możemy iść. - uśmiechnęła się z lekkim rumieńcem i zacisnęła moją dłoń.
Przechodziliśmy przez park. Nagle z głośników, które był umieszczone na lampach niedaleko głównej alejki, usłyszeliśmy komunikat.
 
W związku z tym, że dzisiaj jest rocznica odejścia naszego ukochanego zespołu muzycznego, życzymy im tego, co najlepsze i by szybko powrócili do nas!

Podrapałem siępo karku i odwróciłem wzrok lekko zarumieniony. To chyba chodzi o nas.. Ech, w  sumie, to trochę tęsknię za tym..  Shura spojrzała na mnie, po czym złapała mnie za ręce. 
- Wszystko dobrze?- uśmiechnęła się.
- Tak, jest ok. Wszystko ok..
Nagle usłyszałem dźwięk powiadomienia. To pewnie z naszej grupy. O właśnie.. A propos grupy.. Eren się z nami spotkał.. Wow, nie sądziłęm, że będzie tak wspaniale i że zgodzi się dać nam swój numer telefonu. Odblokowałem telefon i spojrzałem na ekran.

Od Rina: Bum! Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy naszego byłego zespołu! Gaaajzz! Chodźmy to uczcić i zaśpiewać przynajmniej jedną piosenkę znów razem!
Od Erena: Co? What?
Od Hiyori: Kiedyś mieliśmy razem we 3 zespół, ale się rozpadł z... Małych problemów, ale o tym później...
Od Rina: To jak? Idziecie? Błagaaaam waas! Ten jeden raz!
Od Hiyori: Nie mam nic przeciwko.
Od Erena: Eeem... Eee?
Od Rina: Eren ty też chodź. Może się nadasz.
Od Erena: Ooo dzięki łaskawco... Ale ok, przyjdę.
- Chcą, byśmy się spotkali razem i pośpiewali jak za dawnych lat... - spojrzałem na Shurę i czekałem na jej reakcję.
- Mogę iść z tobą? - zapytała z uśmiechem.
- Chcesz iść słuchać tych wrzasków? Jasne, czemu nie, haha!
- Oczywiście, że chcę!
- Ok! No to idziemy!
Postanowiłem im powiedzieć, że przyjdę ta z Shurą, więc ponownie odblokowałem telefon i zaczałem pisać.

Od Shoto: Dobra, przyjdę. Tyle, że z Shurą. Sala koncertowa. Ta co zawsze, za 30 min.
Od Rina: Jeeeeeeeeeeeeeeeaaaah!
Od Hiyori: Do zobaczenia!
Od Erena: Narka!
Zaczęliśmy iść razem do sali koncertowej, gdzie zawsze się spotykaliśmy.. Ciekawe, co z tego wyniknie...
---
Otworzyłem drzwi do sali i zastałem  wszystkich stojących na wielkiej scenie.
- Heej! - pomachałem im i wszedłęm na scenę.
- Shoto! Łap mikrofon!
Nagle na salę wszedł Eren z Kagamim.
- Oj, Kagami! Ciii....- Eren śmiał się i przywitał się z nami.
Shura się zaśmiała, po czym pomachała do Kagamiego. 
-Hej braciszku!- krzyknęła radośnie i uczepila się mego ramienia.
- Dobra od czego zaczynamy? - spytałem się mego rodzeństwa, a Shura oraz Kagami zeszli ze sceny i usiedli przed nią.
- Eeeem... Eeee.. Dawaj coś mocnego! Eren? Znasz nasze piosenki? - Rin powiedział, czochrając Erena po głowie.
- No tak.. Słuchałem was dość często. Nawet nie przyszło mi do łba, że to byliście wy, haha! 
- Może.. Piosenki na życzenie. - spojrzałem na Kagamiego i Shurę - Co chcecie, byśmy zagrali?
- Myślę, że Shoto wie, co bym chciała...- Shura zamrugała niewinnie oczkami.
- Dobra! Dajemy! 
Wszyscy zajęli swoje miejsca i zaczęliśmy grać i śpiewać piosenkę...


Shura z ogromną ciekawością patrzyła na mnie, rumieniąc się. Eren również się włączał, co nas bardzo ucieszyło. Znał tekst na pamięć i bardzo dobrze śpiewał, co mnie też zdziwiło i również ucieszyło. Gdybyśmy mieli teraz zespół, przyjąłbym go do niego. Nadal śpiewaliśmy piosenkę, a jej tekst... Pamiętam, jak go pisaliśmy razem... To bardzo kło nas wtedy w nasze serca. A teraz? Chciałbbym, by ta chwila trwała wiecznie... Rin grał na gitarze, a Hiyori na pianinie. Ja z Erenem na zmianę śpiewaliśmy tą piosenkę. Przeszliśmy do refrenu, a Eren i ja zaczeliśmy się do siebie zbliżać, patrząc sobie w oczy.
I don't know what's worth fighting for
Or why I have to scream
I don't know why I instigate
And say what I don't mean
I don't know how I got this way
I know it's not alright
So I'm breaking the habit
I'm breaking the habit tonight!
 Zbliżaliśmy sie cały czas, śpiewając razem, a nasze oczy się zaświeciły. Tak samo Rina i Hiyori.
- Yeah! - krzyknął Rin, grając na gitarze, a my po chwili skończyliśmy piosenkę. Nasze oczy nadal jarzyły się odpowiedim dla każdego blaskiem. Moje na czerwono, Erena na złoto, Hiyori na zielono, a Rina na niebiesko. Shura wstała i podeszła bliżej sceny. Jej oczy wręcz jaśniały iskierkami zainteresowania.
- Co się... Dzieje... - zaskoczony Eren zapytał.
- N-nie mam pojęcia... - Hiyori mu odpowiedziała, również zszokowana co my wszyscy.
- Woooow! - Rin podszedł bliżej nas, tak samo i Hiyori - Shoto jak ci wali serce! Zaraz.. Czemu ja to słyszę?
- S-Serce...? K-Ktoś inny je s-słyszy?- zapytała, patrząc na Shoto.
- Czekajcie! Spokojnie! - uspokajałem wszystkich i udało mi się. Wszyscy sie w końcu zamknęli. - Nie pierwszy raz się tak dzieje i nie wiemy nic o tym, ale.. W związku z tym, że Eren do nas powrócił i jestesmy już wszyscy razem... Może... Nasz zespół znów będzie istnieć?
- Taaak! Tak! - usłyszałem wielki entuzjazm, co napawało me serce radością. Może wcale nie jest aż tak źle?
---
Był wieczór i to dość późny. Wszyscy byli już w swoich domach i pokojach. Ja siedziałem z herbatą w salonie i postanowiłem napisać do Shury.

Od Nine: Co tam jak tam? (▀̿Ĺ̯▀̿ ̿)
Od Aogiri: Wszystko dobrze. A u ciebie? (´・ﻌ・`)
Od Nine: Nuuudnoooo ಠ_ಠ
Od Aogiri: Mogłam do ciebie przyjść. Nie byłoby nudno. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Od Nine: Mam lepszy pomysł. Wyślę ci lokalizację.. Czekaj tam na mnie...
Wysłałem dla Shury lokalizację pewnego miejsca niedaleko lasu, które uwielbiałem. Chciciałem je jej pokazać, a teraz i tak nie mamy nic lepszego do roboty. Dobra, trzeba się zbierać!
---
Ubrałem siew bluzę, bo była noc i było już dość chłodno. Zamknąłem mieszkanie i wziąłem dwie bransoletki, które wcześniej kupiłem. Miałem zamiar dać je dużo później, ale teraz też będzie ok. Okazja będzie mi sprzyjać. If you know what I mean... Gwiazdy, nocne niebo, klimacik. Check! Dobra, idziemy, bo ona mi tam zamarznie na... Dobra, nieważne, nie było tematu... Ujrzałem Shurę siedzącą na klifie i patrzącą się na nocne miasto. 
- Witaj piękna... I jak ci się tu podoba? - szepnałem siadając obok niej... 

<następne opowiadanie>
<Shurcia?>
Ilość słów: 1138

czwartek, 31 maja 2018

Od Shoto do Shury

Nie ogarniam, co się stało. Shura wydawała się taka przerażona, a zarazem smutna i wściekła, gdy spojrzała w swój telefon. Ktoś jej wysłał jakąś wiadomość? Wątpię by ktoś był w takim stanie od jakiegoś głupiego mema. To byłoby wręcz niemożliwe i komiczne. To musi być coś poważniejszego. Cholera jasna przecież nie jestem aż takim idiotą, by tego nie zauważyć. Dobra, znam ją raptem od paru tygodni tak na żywo, ale pisaliśmy ze sobą dużo. Wiem, że internet to nie to samo, ale myślę, a raczej mam nadzieję, że była ze mną szczera i mnie nie okłamała. Jeżeli tak, nie będę miał litości. Nienawidzę kłamstwa. Tak, może to zabrzmieć absurdalnie, bo jestem demonem, ale nie toleruję kłamstwa w takich ważnych sprawach. Prawda, nawet ta najgorsza i najsmutniejsza, zawsze jest lepsza od niewiedzy i kłamstwa. Zawsze...
---
Zapukałem do łazienki
- Shura... Wyjdź, proszę... Powiedz, co się dzieje...
- N-nic, nic takiego... Zaraz będzie dobrze, nie martw się. P-poprawiam makijaż, tak... 
- O-okej... Jak chcesz.. Ale na pewno wszystko dobrze?
- T-tak, na pewno, nie martw się. Zaraz do ciebie wrócę... Daj mi chwilkę..
- Dobra, jak tam chcesz...
No dobra, to nie była normalna konwersacja osoby, która poprawia sobie makijaż czy co tam dziewczyny robią w tej łazience. A tak właściwie to zastanawialiście się kiedyś czemu dziewczyny chodzą grupami do łazienek? Ja główkuję nad tym już kolejny rok i nadal nie mogę tego rozwikłać... Ale mniejsza. Po chwili Shura wyszła z łazienki z telefonem mocno zaciśniętym w swojej dłoni... Trzeba będzie się przyjrzeć i dowiedzieć, jakie sekrety skrywa ta piękna dama...
---
Shura była u mnie parę godzin, a gdzieś o 2 w nocy postanowiła wrócić do domu. Jak postanowiła tak i zrobiła, a ja zostałem sam. Muszę to wszystko sobie poukładać i uporządkować. Jest teraz jakiś dziwny problem z Shurą, a na dodatek z Erenem... Nie mogę uwierzyć... W końcu odzyskuję zaginionego brata... My odzyskujemy... Ciekawe, jak nadrobimy te zaległe lata... Nie wiem, ale chciałbym się przekonać. Walczyć u jego boku na śmierć i życie. Znów czuć się tak, jak kiedyś. Rodzina w komplecie... Położyłem się do łóżka i dość szybko zasnąłem. To był dość męczący dzień...
---
Obudziłem się dość wcześnie, a promienie wschodzącego słońca oślepiały mnie wręcz. Podrapałem się zdezorientowany jeszcze po śnie po głowie i wstałem z łóżka. Dość szybko się ogarnąłem i zrobiłem sobie śniadanie, które szybko zjadłem. W międzyczasie dostałem wiadomość od kogoś. Odblokowałem telefon i spojrzałem, kto ją wysłał. Altair Taiga? Po co on do mnie pisze.

Od Altaira: Hej Shoto. Słuchaj mamy plany na dzisiaj. Dość ważne. Spotykamy się o jakiejś 15 w parku. Weź ze sobą Shurę, a ja wezmę Hiyori i zadzwoń do Rina albo coś, bo nie odbiera. Zadzwoniliśmy już do Kagamiego i on weźmie Erena. Nasi ojcowie podejrzewają, że ten proces zacznie się niedługo i musimy mieć na nich oko.
Od Shoto: Spoko, rozumiem. O 15 w parku.

Cholera, to już? Nikt nie wie, co może się wydarzyć. Za tym wypadkiem stoi jakaś tajemnica, której nasi starzy nie chcą nikomu wyjawić. Ciekawe, czy jak Kagamiemu i Erenowi uda się odzyskać wspomnienia to czy dowiedzą się, co się tak na prawdę stało. To dość istotna wiedza, bo zmieniła nasze życie o 180 stopni. Szczególnie Kagamiego i Erena. Nie wiem, jak sobie poradzą, ale są do jasnej cholery półbogami. Pewnie będzie ciekawie... Oj, będzie... Dobra, ale narazie trzeba dowiedzieć się, co się dzieje z Rinem. Praktycznie zawsze odbiera wiadomości i telefony, więc nie wiem co się mogło stać. A telefonu do tego jego współlokatora to na razie nikt nie ma. 

Od Shoto: Ej, Rin, co się dzieje, czemu nie odbierasz?
Od Rina: Nie mogę rozmawiać. Mam mały problem z ogniem.
Od Shoto: Z ogniem? Co znowu się stało? Ktoś cię wkurzył?
Od Rina: Tak jakby. Jest zielony. Chyba wiesz, co to znaczy.
Od Shoto: Zielony? Cholera jasna. Teraz?! Przepowiednia?!
Od Rina: Tak. Teraz. Najśmieszniejsze jest to, że w śnie dostałem od kogoś zagadkę, a rozwiązaniem jej był ogień. I nagle bum. Wszystko skierowało się do tego, by ten ogień wywołać. Nie wiem, jak to rozwiążę, ale wolę nie ryzykować. A co chciałeś?
Od Shoto: Altair do mnei dzwonił. Dzisiaj o 15 w parku spotykają się wszyscy. Nawet Eren i Kagami. Podobno proces i te całe zamieszanie się zbliża i nasi starzy chcą, byśmy ich pilnowali.
Od Rina: Sorki, ale nie dam rady. Cholera jasna ten płomień jest dziwny. Dobra, ale nie martwcie sięmną. Coś wymyślę.
Od Shoto: Dobra, spoko. Powodzenia. Jak coś to pisz. Nara.
Od Rina: Cześć...

Ooookejj... Zielony ogień? Ten z tych ksiąg? Ja pierdole robi się coraz ciekawiej w tym naszym życiu, no nie powiem, że nie. Jednak potomkowie bogów to mają dość ciekawe życie... Ani chwili wytchnienia. Eech, przynajmniej się nie nudzimy. Dobra, pora pójść po Shurę.

Od Nine: Hej, Shura. Spotykamy się gdzieś o 14: 30 przed akademikami. 
Od Aogiri: Jasne, będę na czas.
Od Nine: ﴾͡๏̯͡๏﴿ O'RLY?
Od Aogiri: ¯\_(ツ)_/¯
Od Nine: (ノಠ益ಠ)ノ彡┻━┻
Od Aogiri: Dobra, dobra będę przed czasem, haha! ♥‿♥ 
Od Nine: ʕ•ᴥ•ʔ Do zobaczenia!
Od Aogiri: Paa!

Dobra, pora się zbierać..
---
Znalazłem się przed czasem przed akademikami. Oczywiście musiałem czekać na Shurę (czytaj: jak zwykle), ale no nic. Pora iść do parku. Przywitaliśmy się i skierowaliśmy w miejsce spotkania.
---
Spotkaliśmy się wczyscy wcześniej i ustaliliśmy parę spraw organizacyjnych i co robić w razie jakiś komplikacji. Po paru minutach dołączyli do nas Eren i Kagami. Matko, jak my go dawno nie widzieliśmy... Wmurowało i nas i jego...
---
Cholera jasna zaczyna się. Nie wiem na czym to ma polegać. Nigdy czegoś takiego nie miałem, a już na pewno nie z półbogami... On nas nie widzi? Nie kontaktuje.. Idzie w jakąś stronę. Musimy go pilnować i iść za nim... 
---
Cholera od zemdlał. Chciał ugryźć klucz i zemdlał. I ten głos roznoszący się jak u ducha, tworzący echo. Dziwne... Kto to jest i czemu powiedział takie dziwne słowa... Nie wiem o co chodzi... Eren, trzymaj się... Kagami, ty też...
---
Byłem już w domu. Usiadłem na sofie. Nagle otrzymałem jakąś wiadomość od numeru zastrzeżonego. Dziwne, o co znów chodzi.

Numer zastrzeżony: Witam, witam. Panie Shoto Kurushimi. Nowy znajomy naszej ukochanej Shury... Myślę, że te zdjęcia dadzą panu do myślenia. Proszę uważać, bo nie specjalnie lubimy nowe osoby ingerujące w naszą "firmę". Więc zamknij mordę, bo inaczej dostaniesz...

WTF? O co chodzi? Zdjęcia Shury? Otworzyłem plik ze zdjęciami. Jasna cholera... Co.. To... Jest... Shura, ona... Robiła to z własnej woli? Nie, na pewno nie. Nie jest takim typem dziewczyny. Ci idioci muszą ją szantażować... Zabiję.. Zatłukę... Krew będzie się lać litrami... Zajebię jak psa. Nikt nie ma prawa skrzywdzić Shury... Nikt, jasne?! Ona jest moja i nie oddam jej nikomu. Nie pozwolę jej ranić... Zapłacą za wszystko... Zadarli nie z tą osobą, co trzeba... Hakerstwo to moja specjalność... Oj, nie ładnie... Głupcy. Wysyłać wiadomość ze zdjęciami do mnie... Ha, teraz są łatwym celem... Pora zabrać się do pracy. Uwolnię ją od cierpienia. Zrobię wszystko, co będzie trzeba... Podbiegłem do swego biurka i otworzyłem laptop... Od razu zacząłem pracować nad zabiciem i zhakowaniem tych gnoi... Ona musi być szczęśliwa i bezpieczna...
<następne opowiadanie>
<Shura?>
Ilość słów: 1177

sobota, 5 maja 2018

Od Shoto do Shury

Nie wierzę... Eren... Eren wie kim jestem. Po tak długim czasie... Po tylu latach w końcu. W końcu odzyskaliśmy brata. Mam nadzieję, że rozpozna jeszcze Hiyori i Rina, a złe wspomnienia i amnezja mu przejdzie. Mam taką wielką nadzieję. Musze o tym napisac do Hiyoriś i Rina. Muszę, nie mogę tego ukryć. Ta wiadomość jest zbyt cenna....
---
Wstałem dość rano. Nie mogłem spać jakoś. Może to przez nowe mieszkanie? Nie mam pojęcia. I tak bardzo nie chce mi się iść do szkoły. Ale no... Mus to mus. Zwlokłem się z łóżka i poszedłem ogarnąć się do łazienki. Zimny prysznic mnie pobudził. I dobrze. Dzisiaj po lekcjach miałem pójść z Rinem zagrać w siatkę i poszwędać się po mieście. Dawno nie spędzaliśmy ze sobą czasu i chcemy to trochę nadrobić. Dobra, dość gadania. Pora sobie coś zrobić na śniadanie. Poszedłem więc do kuchni i wyjąłem coś tam z lodówki. W międzyczasie Rin napisał na naszą grupę.

Od Rina: No to jak mięczaku? Gotowy na porażkę w siatce po lekcjach?
Od Shoto: Chyba śnisz. Będziesz leżał i błagał o kolejny set.
Od Hiyori: Dobra, dobra. Żeby wam się we łbach nie poprzewracało od tej rywalizacji.
Od Rina: A co? Chcesz poogladać nas w akcji?
Od Hiyori: Chyba cię pogieło. Idę z Altairem na przejażdżkę dzisiaj po lekcjach. Szkoda, że nie ma mojej Minne :'(.
Od Shoto: No szkoda, ale taki mamy klimat. Kiedyś jeszcze na pewno na nich pojeździmy :) A tak w ogóle. Jak spotkacie Erena, przekonajcie się czy was też pamięta. A i ps. Rin, za 15 min przy akademikach, jasne?
Od Rina: Haaai! A tak w ogóle Shoto, nie dodamy go do grupy?
Od Hiyori: Chyba ci ten ogień mózg wypalił. Pomyśl tylko chłopie, on w ogóle nie wiedział o naszym istnieniu. Jakbyś zareagował, gdybyś nagle sie dowiedział, że masz brata i od razu dodają cię do miliona grup i rozmawiają o wszystkim.
Od Shoto: No właśnie, mógłby znów przeżyć szok.
Od Rina: No dobra, racja, ale... Do jasnej cholery nie mogę siedzieć bezczynnie, gdy wiem, że jest nadzieja na odzyskanie go!
od Hiyori: Rin... Wszystko w swoim czasie. Przecież wiesz, co łączy naszą czwórkę.
Od Shoto: Wszystko się ułoży, a teraz patafianie idź, bo nie będę stał tam milion lat.
Od Rina: Dobra, dobra. Idę!

Dokończyłem moje śniadanie i od razu ruszyłem na miejsce spotkania...
---
Na lekcji siedziałem obok Rina. Strasznie się nudziliśmy. Nudne wałkowanie materiału i oczywiste rzeczy, które i tak już umieliśmy. Na szczęście usłyszeliśmy dzwonek i zerwaliśmy się obaj z ławek. Patrzył się na nas podejrzanie jakiś blondas z czerwonymi oczami, który siedział obok Rina. Ale cóż, bywa. Chcieliśmy w końcu pogadać sam na sam, bez żadnych obowiązków i tak dalej, bo to, co się teraz działo, nie mogło przejść obok naszych uszu obojętnie. To był przełomowy moment w naszym życiu jako rodzina...
---
Znaleźliśmy się w sali gimnastycznej. Nie było nikogo, więc mieliśmy całą salę dla siebie. Zaczęliśmy grać w siatkówkę, gadając przy okazji.
-Hej, Rin. Kim był ten blondas co nas tak obczajał całą lekcję morderczym wzrokiem?
-A on. To mój nowy współlokator. Katsuki Yoshimura.
-A spoko, bo jakoś trochę... Narwany.
-Hahaha, o tym samym pomyślałem, gdy pierwszy raz go spotkałem. A tak w ogóle, to jak tam sprawy z tą Shurą? 
-Wiesz, jak pierwszy raz się spotkaliśmy to nie ogarnąłem, że jest to córka z rodu Taiga. No i oczywiście siostra Kagamiego i Altaira. Nie spodziewałem się, że wszyscy się spotkamy tu po latach.
-Ja też nie. W sumie wspólne dzieciństwo robi swoje.
-To prawda. Szczerze? To trochę za nimi się stęskniłem.
-Ja też, stary. Brakowało mi tego droczenia się i śmiania...
---
Po kilku godzinach skończyliśmy. Rin musiał iść, a ja poszedłem sobie do parku, słuchając muzyki na słuchawkach. Usiadłem na jakimś murku. Nagle ktoś złapał delikatnie moje ramię, a ja spojrzałem na tego kogoś. To była uśmiechnięta Shura, któa usiadła obok mnie. Wyciągnałem do niej rękę z jedną ze słuchawek i uśmiechem na ustach. Leciała właśnie jedna z piosenek naszego nieistniejącego już zespołu.
Shoto... Dziękuję...-uśmiechnęła się do mnie delikatnie, a po chwili usiadła dość blisko mnie.
-Za co mi dziękujesz, nic nie zrobiłem niezwykłego- spojrzałem na Shurę, która machała nogami w rytm muzyki.
Dziewczyna zamknęła oczy, nucąc równo w rytm piosenki. Znała ją?
-Zrobiłeś tak dużo w tej chwili...-uśmiechnęła się, nadal mając zamknięte oczy.
-W tej chwili? To znaczy? Dałem ci tylko słuchawkę, haha.- uśmiechnąłem się do niej.- Znasz tą piosenkę?
-Znam. Bardzo lubię ten zespół... Żałuję, że skończyli już...-powiedziała, nadal nie otwierając oczu, a ja nie mogłem w to uwierzyć. Robi się coraz ciekawiej. Nie mogę się doczekać jej reakcji, gdy ogarnie, że to ja, haha. Pora się przekonać! Zacząłem śpiewać dalszą część piosenki, która wciąż była w słuchawkach.
Shura otworzyła oczy i cała czerwona spojrzała na mnie.
-T-To ty! To ty! Nine, ty farbowany lisie, jak mogłeś mi nie powiedzieć!-zaczęła mnie lekko uderzać dłonią w ramię, a ja się zaśmiałem. 
-Bo nie sądziłem, że ktoś jeszcze będzie tego słuchał, haha.
-Trzeba było mi powiedzieć! Oszust!-krzyknęła, po czym zaczęła się śmiać.-Bardzo lubię wasze piosenki.
-Są aż takie dobre?- zarumieniłem się lekko- Miło mi to słyszeć, dziękuję...
-Naprawdę mi się podobają i...-dziewczyna się lekko zarumieniła i zaczęła bawić się swoimi palcami.-Szczerze mówiąc najbardziej ciebie lubiłam...
-M-mnie?!- zarumieniłem się bardziej. To było... To było bardzo miłe i wspaniałe, jak można pocieszac i podnosić na duchu osoby zwykłą piosenkę.- Dziękuję... Bardzo nam tego brakuje, ale wątpię czy znów by nam się udało tak wybić jak wtedy...
Shura coraz mocniej przebierała palcami.
-M-Mogłabym pomóc...-szepnęła, kuląc się z baardzo czerwonymi policzkami.
-Pomóc? Jak?- spojrzałem na nią i zabrałem z jej twarzy jej ręce, które ją zasłaniały. Odwróciła cała czerwona spojrzenie, po czym złapała moją dłoń bardzo delikatnie. 
-J-Ja... Mogę poprosić menadżerkę... Aby wstawiła reklamy... J-Jestem m-modelką. Mogę być na plakatach r-reklamujących...-szepnęła.
-Naprawdę? Jesteś niesamowita!- przytuliłem się do niej. Byłem bardzo szczęśliwy, że moglibyśmy kontynuować to, co tak bardzo kochaliśmy...- Idziemy gdzieś?
-N-Nie... Nie puszczaj...-szepnęła, wtulając się w mój tors.-T-Twoje serce... Ono bije tak... Szybko.-dodała szeptem, a ja nieco byłem zaskoczony. No tak, moje serce szybciej bije, ale nigdy nie uwazałem, że jest to coś fascynującego. Dla mnie to normalne.
-Dobrze.. Co takiego jest fascynującego w biciu mojego serca?
Shura nadal wtulając się w mój tors, złapała moją dłoń i położyła ją na swoim sercu.
-M-Moje jest wolne... Ledwo bije... T-To przez moją moc... A-A ja marzyłam, aby wreszcie usłyszeć bicie serca, takie, jakie mają inni ludzie. P-Proszę, nie puszczaj...-szepnęła.
-Dobrze, nie będę...
To było trochę... Smutne. Aż tak zależało jej na tym, by usłyszeć czyjeś bicie serca. Przykro się patrzy na nią jak jej czegoś brak. Parę minut później zaptałem ją.
-W porządku już?
Na jej twarzy widniał uśmiech, a jej dłoń mocno zaciskała się na mojej koszulce. Miała zamknięte oczy i wyglądała jak mała dziewczynka, jaka właśnie zgubiła rodziców. Chyba zasłuchała się w moim biciu serca... To było miłe, a zarazem przykre. Ale mimo to, uwielbiam na nią patrzeć...
<następne opowiadanie>
<Shura? uśmiechnął...>
Ilość słów: 1148

niedziela, 8 kwietnia 2018

Od Shoto do Shury

-Chcesz, możesz go potrzymać. Tylko uważaj. Czasami żyje własnym życiem!- dziewczyna się zaśmiała, wyciągając rękę z rapierem ku mnie.
Nie mam pojęcia czemu, ale strasznie mnie on zaciekawił. Coś mnie do niego przyciągało. Nie potrafię przekazać tego uczucia. Gdy mi o nim pisała, po prostu mnie intrygował, ale teraz... Teraz jest to silniejsze uczucie. Wziąłem do ręki wcześniej wspomniany rapier i zacząłem go oglądać. Był... Piękny. Wspaniale wykonany fachową ręką oraz trzymający w sobie ogromną moc.
-Piękny... Nie wiem czemu, ale w jakiś sposób mnie przyciąga. Nie wiem czemu...- rzuciłem, oddając Shurze jej własność.
-Cieszę się, że ci się podoba.-jej ostrze ponownie się przemieniło i było małym pierścionkiem.
Znów zaczęliśmy iść w kierunku akademików. Przyjemnie mi się z nią rozmawiało. To zupełnie co innego niż internet. W rzeczywistości jest trochę inna, ale nie oznacza to, że jest gorsza. Wprost przeciwnie. Jest o wiele ciekawsza, miła i piękna... Czekaj, zaraz, o czym ja pomyślałem? Czy ja naprawdę zaczynam... Wiem, że moje serce i tak bije w zawrotnym tępie, ale teraz to już przechodzi siebie. Shoto, nie myśl o tym, spokojnie... No nie, nie dam rady przestać o niej myśleć... Doszliśmy do akademików. Pożegnałem się z dziewczyną, przytulając ją. Dziewczyna po chwili niechętnie się odsunęła i skierowała do wejścia akademiku. Po chwili zacząłem iść do mojego mieszkania. 15 minut później byłem już w nowym apartamencie. Usiadłem na sofie, a raczej położyłem. Ten dzień był pełen wrażeń. Przeprowadzka, spotkanie Shury, rapier... Dużo jak na jeden dzień. Nie spodziewałem się, że to właśnie tego dnia spotkam Aogiri. To było takie nagłe, lecz takie przyjemne. Wreszcie miałem okazję ją spotkać. W końcu to mi się udało... Teraz nie mogę przestać o niej myśleć. Jest niezwykła... Wyciągnąłem telefon i napisałem do mojego rodzeństwa.
Od: Shoto: Hej, co tam u was? Ja już w domu ^^
Od Hiyori: Dzień pełen wrażeń, co? Przeprowadzka i tak dalej... Rin mi wszystko opowiadał! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Od Shoto: Serio, Rin, już sie wygadałeś?
Od Rin: Ja? Zawsze! Jak mogłem stać spokojnie i milczeć, gdy mój braciszek podrywa jakąś laskę! Ps. wydawało się, że się znacie, o co chodzi?
Od Shoto: To ta dziewczyna, z którą pisałem dość długo. Pamiętacie?
Od Hiyori: A tak, mówiłeś kiedyś o niej! Rin, trzeba zrobić dla niej nasze specjalne przesłuchanie. Kto wie, czy jest warta dla naszego Shoto.
Od Rin: Ooooo tak! Hiyori, ty to masz łeb!
Od Shoto: Spierdalać... Nie będziecie jej straszyć po nocach.
Od Hiyori: No niech ci będzie... No dobra, ja spadam, do jutra!
Od Rin: To ja też, elo!
Od Shoto: Hej.
 Odłożyłem telefon i po chwili oczy mi się zamknęły, zasnąłem...
---
Obudziłem się około godziny 9:00. Ogarnąłem się i przebrałem, bo przecież zasnąłem w ubraniu. Wyszedłem z łazienki, ogarnięty i przebrany. Następnie skierowałem się do kuchni. Zacząłem sobie robić śniadanie i poranną kawę. Szybko się z tym uwinąłem. Usiadłem przy stole i nagle mój telefon wydał z siebie dźwięk powiadomienia. Spojrzałem na nie.
Od Aogiri: No to jak, Nine? Gotowy na zwiedzanie szkoły?
Od Nine: Jasne, o której i gdzie?
Od Aogiri: Eem... Może za godzine przy akademikach. 
Od Nine: Ok, będę czekać, hej!
Dopiłem kawę i pozmywałem. Nie lubię dawać sobie więcej roboty na później. Nie musiałem się aż tak ubierać, bo było ciepło. Z resztą, jak zawsze na Arelionie. Wyszedłem z mieszkania, wcześniej je zamykając na klucz. Dość szybko znalazłem się przed akademikami. Chwilę później Shura wyszła z nich i podeszła do mnie. 
-Hej, jak tam?
-Hej. Nie narzekam. idziemy?
-Jasne!- dziewczyna rzuciła, łapiąc mnie za rękę i prowadząc w kierunku szkoły. Wiem, że tak naprawdę znamy się od wczoraj, ale czuję, jakbym znał ją wieczność. Tak dobrze mi się spędza z nią czas. To coś wspaniałego. Jakieś 5 minut później przekroczyliśmy szkolną bramę. No przyznam, że dość wielka jest ta szkoła. Weszliśmy do budynku, a Shura od razu zaczęła mi wszystko mówić i mnie oprowadzać. Tu jest sale biologiczne, chemiczne, informatyczne... Matko, czego by tu nie było. A to dopiero pierwsze piętro...
---
Shura oprowadzała mnie jakieś 2 godziny, a i tak to nie było wszystko. Postanowiliśmy odpocząć na dachu szkoły. Jak pomysleliśmy, tak zrobiliśmy. Znaleźliśmy się na ogromnym dachu szkoły, z którego widać miasto. 
-Pięknie tu...
-Tak... To niesamowite miejsce... Chciałam ci je pokazać...
Rozglądnąłem się. Widok był nieziemski, ale... Zaraz. Coś mi to przypomina. Byłem w tym mieście kiedyś. Zaczęła mnie boleć głowa. Cholera, dlaczego teraz. Znowu... Tsuyoshi... Moja głowa, zaraz mi pęknie! Znów słyszę te głosy... Zamknijcie się! Zakryłem uczy swoimi dłońmi i zamknąłem oczy. Nagle poczułem czyjść dotyk i miły, zmartwiony głos...
-Shoto... Wszystko dobrze? Może usiądź... -szepnęła Aogiri.
-N-nie, nie...
Stanęła przede mną, patrząc na mnie. Była najwidoczniej przerażona i zmartwiona.
-Shoto? Martwię się, co się dzieje?
-Zaraz będzie ok... To tylko wspomnienia... tylko...
Złapała delikatnie moją rękę i się uśmiechnęła sie.
-Usiądź, proszę.
Pod wpływem jej dotyku, wszystko znikneło. Wszystko... Był on taki... delikatny i uspokajajcy. Kim ona jest, że zdołała to powstrzymać... Niesamowite...
-Dziękuję... - szepnąłem, patrząc na nią i odsuwając ręce od mojej głowy.
-Nie musisz dziękować. Usiądź, chwilę tu zostaniemy...
Usiedliśmy i chwilę odpoczęliśmy. Dziewczyna nie dopytywała się o co chodziło. Chyba zrozumiała, że jak będę potrzebował, to sam jej to powiem. Ciężko mi o tym mówić... Nie dałbym rady teraz o tym opowiadać. Po kilkunastu minutach spokojniej rozmowy, dziewczyna zaproponowała, żebyśmy poszli gdzieś indziej. I tak własnie zrobiliśmy. Przekroczyliśmy szkolną bramę i zaczęliśmy iść w stronę centrum. Przed nami szedł jakiś brunet z czerwonowłosym chłopakiem. Zaraz... Przecież to Eren... Stanąłem. Wmurowało mnie w ziemię...
<Shura?>
Ilość słów: 910

sobota, 31 marca 2018

Od Shoto do Shury

Wreszcie jestem na miejscu. Nowe miasto. Nowa okolica. Nowy ja. Nie lubię akademików, więc wynająłem mieszkanie w mieście. Apartament spełniał moje wymagania i był urządzony tak, jak lubię. Jakoś nie przepadam za stylem vintage i jemu podobnymi. Nowoczesny styl jest dla mnie najładniejszy. Tak po prostu. Ale mniejsza z tym. W końcu dojechałem na miejsce. Mam nadzieję, że Rin i Hiyori już są w akademikach i nic im się nie stało. Chciałem ich również poinformować, że dojechałem w końcu. Jak się rozpakuję, to ich tu zaproszę, bo why not. Napisałem do nich na portalu społecznościowym, na naszej wspólnej grupie.
 Do: Hiyori i Rina: Hej^^ Własnie dojechałem na miejsce i jestem w mieszkaniu. Będę się teraz rozpakowywać, więc wieczorem możemy się spotkać, jak chcecie i Rin nie będzie zbyt leniwy ;-;
Od: Hiyori: To super! Jednak wybacz, ale ja dziś odpadam. Mam plany na wieczór. Sorki! :'(
Od: Rin: No chodź pedale walony. Już po ciebie idę. Czekaj no tylko. Rin wkracza do akcji na misję rozpakowywanie! Znam twój adres. Wiem gdzie mieszkasz... XD
Od: Shoto: Ta, zapraszam do karuzeli śmiechu. Narka!
Zacząłem zabierać się za wszystkie pudła, które stały tak naprawdę wszędzie. W salonie, kuchni, sypialni. Koszmar. Po jakiś 20 minutach usłyszałem dzwonek do drzwi. To był Rin. Nie sądziłem, że na serio tu przyjdzie, by mi pomóc. Znam go od zawsze, a i tak mnie czasami zaskakuje.
-Yo! Jak mógłbym zostawić brata w potrzebie. No pokaż, gdzie masz te pudła.- rzucił i wszedł do mieszkania.
-Tak naprawdę, to wszędzie. Rozglądnij się ślepoto. 
-A, faktycznie... No dobra, do dzieła!- odpowiedział i zaczęliśmy rozpakowywać pozostałe pudła i walizki. Po paru godzinach skończyliśmy. Wszystko było wysprzątane, poukładane i na swoim miejscu. Nie lubię bałaganu, więc to normalne u mnie. Wszystko zawsze jest tam, gdzie jego miejsce. Poza tym, to było bardzo czasochłonne. Gdyby nie on, zajęłoby mi to jakieś dwa razy tyle. Kochany braciszek. Sprawdziłem godzinę. No poranna to ona już nie jest, ale i tak napiszę do Aogiri. Zapomniałem to zrobić przez przeprowadzkę.
Do Aogiri: Miłego dnia ^^ (Spóźnione, ale w każdym razie, są!)
Od Aogiri: Dziękuję ci! Dzięki tobie jest ten dzień choć trochę lepszy! :*
Schowałem telefon do kieszeni i rzuciłem poduszką w Rina, który leżał na wznak na sofie. 
-Wstawaj leniu, idziemy do sklepu po coś do żarcia.
-Eech... Niech ci będzie...- jakimś cudem zwlókł się z kanapy, a my skierowaliśmy się do sklepu. Kupiliśmy więcej rzeczy, by starczyło mi na kilka dni. Znając życie, to Rin będzie wbijał do mnie często i zżerał mi wszystko, więc jedzenie u nas szybko schodzi, bo Rin wszystko żre. Zakupy, wbrew pozorom, nie zajęły nam dużo czasu. Wróciliśmy do mieszkania i powsadzaliśmy produkty do szafek i lodówki. Nagle Rin rzucił.
-Ej, Shoto, może pójdziemy do jakiejś kawiarni? Jest dopiero 13, a i tak nie mam nic ciekawszego do roboty.
-Pewnie, czemu nie. 
Po paru minutach wyszliśmy z mieszkania i skierowaliśmy się do kafejki internetowej. Nie było w niej aż tak tłoczno, i dobrze. Rin poszedł zamówić nam jakąś kawę, a ja przeglądałem telefon. Nagle otrzymałem wiadomość od dziewczyny z internetu.
Od Aogiri: Co teraz porabiasz? Czyżbyś znowu siedział w internetowej kafejce? ^^
Do Aogiri: Szpiegujesz mnie? O.o
Od Aogiri: Jaa? Nie. Po prostu pamiętam, że zawsze o tej godzinie siedzisz w kawiarni słodki ciołku! ^^
Do Aogiri: No dobra, masz mnie xD.
Nagle Rin podszedł do mnie i odstawił kawy na stolik. Położył głowę na moim ramieniu i spojrzał w telefon.
-Nine? Nie przypomina ci to czasów z zespołem?
-Tak, przypomina. Właśnie dlatego to zrobiłem. Szczerze mówiąc, to trochę za tym tęsknię-poczochrałem Rina po włosach, a ten usiadł obok mnie, biorąc łyk kawy. Nagle otrzymałem wiadomość od Aogiri. 
Od Aogiri: Spójrz w lewo, Nine ^^ 
Tam siedziała białowłosa dziewczyna, która w telefonie miała naszą konwersację. Delikatnie się uśmiechała, bawiąc się kosmykiem swoich włosów. Nie wierzę. To naprawdę ona? Nie spodziewałem się tego, a przynajmniej nie teraz. Te miasto zaczyna mnie coraz bardziej intrygować. Poza tym... Skądś kojarzę tą dziewczynę, tylko skąd? Nie wiem... Poklepałem Rina po ramieniu, by poczekał chwilę, a ten pokiwał głową, pijąc kawę. Wstałem i zacząłem iść do dziewczyny. Ciekawe, co się teraz stanie...
<Aogiri?>
Ilość słów: 686

piątek, 30 marca 2018

Witamy - Shoto Kurushimi!

Imię i nazwisko: Shoto Kurushimi
Pseudonim: Nine (jest to jego nick w internecie), Krwisty Książę, Mózg (dobrze się uczy, więc nic dziwnego)
Wiek: 20 lat
Data urodzin: 5 listopada
Płeć: Mężczyzna
Orientacja: Heteroseksualny
Partner: Ktoś się powoli wkrada do jego serca, ale kto? Nikt tego nie wie.
Klasa: IIX
Kluby: Klub informatyczny, klub lingwistyczny.
Rasa: Demon- rasa dominująca. Dodatkowo jest mieszańcem wampira.
Specyfika: Shoto wyróżnia się na tle innych w przypadku krwi i cienia. Jego cień, jak i krew mogą zamarzać, przybierać różne kształty. Jednak to właśnie jego krew jest główną i najsilniejszą zdolnością chłopaka. Jego organizm sam jest mocą i bronią. Funkcjonuje również nieco inaczej. Szybsze bicie serca, większa ilość krwi, zmiana jej temperatury. Ta moc ma swoje plusy i minusy. Na przykład, gdyby Shoto był w szpitalu, ilość krwi, potrzebnej do przetoczenia, byłaby ogromna. Chłopak ma krew typu 0, więc byłby to niemały problem. Jest ona również w jakiś sposób związana z ogniem Rina. Jednak bracia nie wiedzą dokładnie, na czym to polega. Wolą tego tak szybko nie odkrywać...
Charakter: Shoto ma dość dziwny charakter. Przy bliskich mu osobach, czyli rodzeństwie, otwiera się, jest radosny, żartuje itp. Jest przyjacielski, przyjazny, ale nie jest pozytywnie nastawiony do życia. Po wypadku z przyjacielem, zamknął się w sobie. Nie wiedział, co ze sobą zrobić. Nienawidził siebie. Nienawidził swoich mocy. Dużo czasu mu zajęło ponowne zebranie się do pionu. Jest mściwy, więc mścił się również na sobie. Używał mocy tak, że prawie się wykrwawiał, przyśpieszał bicie serca na tyle, że mogło ono, nawet u niego, pęknąć. Ranił się, torturował. Czego by on nie robił... Z kryzysu wyciągnęło go jego rodzeństwo. Pomogło mu ono zaakceptować siebie i ruszyć dalej do przodu. Shoto przysłowiowo wstał i zrobił ten krok na przód. Nie okaleczał się już, chociaż poczucie winy towarzyszy mu do dziś. Czasami w snach, słyszy głos zamordowanego, przez siebie samego, przyjaciela. Miewa też koszmary, wyjątkowo brutalne i okrutne, po których budzi się z zimnym potem i drgawkami. Shoto nie jest nieśmiały, kruchy, czy wątły. Co to, to nie. To odważy, silny i barczysty mężczyzna, który dotrzymuje słowa i można mu zaufać. Stara się nie łamać obietnic i zawsze je spełniać. W związku z tym, nie obiecuje byle czego i nie rzuca przysięgami na prawo i lewo. Jest również dobrym słuchaczem. Sam przeszedł wiele, dlatego nie śmieje się z problemów innych osób. Mały, czy duży, ale jednak problem. Stara się zrozumieć tą osobę jak najlepiej i jej pomóc. Nie toleruje braku szacunku wobec drugiej osoby, a szczególnie kobiet. Uważa, że każdy może się zmienić i poprawić. Broni bliskich mu osób zażarcie i łatwo nie odpuszcza. Gardzi osobami, które mordują dla zabawy. Poza tym, uwielbia muzykę. Granie na gitarze, perkusji, śpiewanie, to jego ucieczka od problemów. Czuje się przy tym wolny, niczym ptak. Najbardziej lubi to robić z rodzeństwem. Spotykanie się z nimi to jak oczyszczenie jego brudnego serca. Czuje się wtedy radosny, szczęśliwy, wolny, kochany, potrzebny. Czuje, że ma obok siebie osoby, którym potrafi zaufać bezgranicznie. Ufa im nawet bardziej niż samemu sobie. Ostatnio zaczął pisać przez internet z pewną dziewczyną, która go zaintrygowała. Sam jeszcze dokładnie nie wie, co o niej myśleć. Chłopak woli nie otwierać serca do internetowej osoby w całości, bo wie, że nie zawsze tamta osoba jest godna zaufania. Zawsze może go oszukać, prawda? Ale i tak, coś zaczyna się rodzić w jego sercu i chłopak chciałby ją w końcu ujrzeć... Co do demonicznej formy, często wyraża chęć mordu i krwi, dlatego chłopak nie lubi jej uwalniać, mimo tego, że wtedy jego zdolności są wzmocnione.
Aparycja: Shoto to wysoki, bo 1,86 metrowy, mężczyzna o kruczoczarnych, nieogarniętych włosach, które opadają mu delikatnie na twarz. Oczy jego mają odcień szarości. Ma również dość bladą cerę, kontrastującą z jego ciemnymi włosami. Nosi okulary, bo ma wadę wzroku. Może nie jest ona duża, ale jednak jest. Mimo to, chłopak bez okularów widzi względnie dobrze i nie ma większych problemów ze wzrokiem. Co do ubioru... Shoto nie ma, z resztą jak całe rodzeństwo, określonego stylu. Preferuje jednak ciemne ubrania, a za jaskrawymi nie przepada. Na ręku często nosi swój zegarek, który jest podarunkiem od zamordowanego przyjaciela za czasów, gdy jeszcze ten żył. Jako demon, oczy Shoto zaczynają wypełniać się krwią. Mają odcień krwisty, a białka przybierają czarną lub krwistą barwę. Pojawiają się również ostre jak brzytwa kły, a żyły są bardziej widoczne, ale nie świecą w żaden charakterystyczny sposób. Na głowie czasami pojawiają się czarne, stworzone z utwardzonej krwi rogi oraz ogon, który również wygląda tak, jakby był zbudowany z utwardzonej krwi Shoto.  odatkowo jego skóra czernieje wtedy.
Głos: Jonathan Young
Pokój: 1 (nie mieszka w akademiku, wspomniane w podpunkcie inne)
Współlokator: ---
Zainteresowania:
-Shoto interesuje się informatyką, różnymi językami i innymi dziedzinami nauki,
-Uwielbia muzykę. Kiedyś miał swój zespół, który się rozpadł. Jednak Shoto nadal lubi grać na gitarze, śpiewać itd.
-Lubi pograć w kosza, siatkę, postrzelać z łuku. Każda aktywność fizyczna daje mu przyjemność.
Moce: 
-Jak każde z rodzeństwa, Shoto potrafi władać cieniem, kształtować go, tworzyć, wnikać w niego, lecz musi karmić go i swoją demoniczną formę krwią, jak reszta rodzeństwa, lecz jego "dawka" krwi jest większa niż u reszty. Chodzi tu o ogólnie zwiększoną ilość litrów krwi w jego organiźmie. Inaczej staje się osłabiony.
-Cień Shoto jest jednak nieco inny od tego rodzeństwa. Chłopak może go utwardzać, tworząc przy tym czarny lód. Nie wie, dlaczego akurat on ma tą zdolność, ale jakoś nie narzeka na nią. Przez to jest również odporny jako tako na lód i zimno, lecz nie jest to odporność 100 procentowa. Lepsze jest pojęcie, że jest bardziej tolerancyjny wobec lodu niż inny, ale wciąż odczuwa jego skutki. Jeżeli nadużyje mocy tego lodu, jego organizm traci temperaturę, Shoto sinieje i wpada w hipotermię.
-Skrzydła- Czarne, wielkie skrzydła, dzięki którym Shoto może latać. Nie mają one specyficznego koloru, jak w przypadku bliźniaków. Są po prostu czarne i służą do latania. Czasami ociekają one krwią.
-Krew- Shoto potrafi władać krwią. Może ją kształtować w różne ostrza, kajdany, sznury, co tylko sobie zażyczy. Jednak należy pamiętać, że to jest jego krew, więc po użyciu tej mocy, chłopak jest osłabiony, otumaniony i może zemdleć. Oprócz kształtowania swej krwi, może on również zmieniać jej temperaturę. To znaczy, że może przemienić ją w stan stały- jako krwisty lód lub w stan gazowy- jako krwista para lub po prostu ją oziębiać lub pogrzewać. W związku z tym, jego organizm zachowuje się nieco inaczej niż u pozostałych. Jedną z najważniejszych różnic jest bicie serca. Narząd ten bije u Shoto z zawrotną prędkością. Normalny człowiek dostałby zawału, ale u Shoto to całkowicie normalne. Jego krew regeneruje się szybciej i jest jej nieco więcej.
-Leczenie- jego krew ma również drobne właściwości lecznicze. Może leczyć powierzchowne rany. Jest jednak minus. Shoto nie może leczyć siebie, bo na niego to nie działa. Z innymi osobami nie ma już tego problemu.
Rodzina:
- Ojciec Atsushi Kurushimi- Shoto ma mieszane uczucia, co do ojca. Z jednej strony go kocha. Był dla niego latarnią podczas nocnej burzy. Z drugiej... Ma do niego żal, bo widział, jak ojciec traktuje Erena po wypadku. Rozum chłopaka mówi, że to nie jest wina ojca, ale serce się kłóci, że mógł zrobić inaczej. Mimo tego paradoksu, chłopak i tak lubi trenować ze swoim ojcem i żartować na temat wszystkiego i niczego.
-Matka Touka Kurushimi- To właśnie matka Shoto zaszczepiła w rodzeństwie miłość do muzyki. Od niej uczyli się jej podstaw i śpiewania. Niezwykła kobieta o złamanym sercu...
-babcia Akame Kurushimi- Mały Shoto uwielbiał spędzony czas z babcią. Nie bardzo ją pamięta jednak, bo zginęła dość szybko, gdy chłopiec był jeszcze mały. Zapamiętał ją jako zawsze uśmiechniętą, pełną życia kobietę.
-dziadek Jean Kurushimi- Shoto lubił z nim rozmawiać na temat różnych dziedzin nauki, informatyki itp. Bardzo mu brakuje tych filozoficznych wykładów dziadka.
-Hiyori Kurushimi- siostra, której Shoto zawsze pomaga w lekcjach. Uwielbia z nią, tak samo z Rinem, muzykować, śpiewać i się wygłupiać. Uważa ich za ogromne wsparcie.
-Rin Kurushimi- młodszy brat Shoto, z którym uwielbia się wydurniać. Cisną siebie, jadą po sobie, wrzeszczą, a później wybuchają śmiechem. Od dziecka z Rinem interesują się nauką. Do tej pory wykonują razem szalone eksperymenty,
-Eren Kurushimi-starszy brat, który zapomniał o rodzeństwie. Shoto bardzo to przeżywał i za wszelką cenę chce odzyskać brata. Chłopak czasami rozmyśla, ile wspólnych dni, a raczej lat spędzonych z bratem stracił przez tą amnezję. Jednak w końcu nadszedł ten upragniony dzień, gdzie Eren wrócił...
Historia: Bez sensu jest pisanie całego życiorysu, prawda? Najważniejszym punktem w historii Shoto są dwie sytuacje. Pierwsza to amnezja brata, a druga to... Zamordowanie własnego przyjaciela. Shoto nie potrafi sobie wybaczyć tego okropnego i haniebnego czynu. Czuje się jak bezduszny potwór, który nie zasługuje na miłość i wszelką empatię. Prawda jest taka, że to nie do końca była wina Shoto. Został do tego zmuszony lub raczej zmanipulowany. Często Tsuyoshi, bo tak miał na imię jego wierny przyjaciel od serca, śni mu się i do jego głowy wracają przykre wspomnienia. Był od dla Shoto ucieczką od rzeczywistości, od własnej natury. Shoto nigdy sobie tego nie wybaczy...
Pupil: Ichaer, Kovu- kruk.
Inne: 
-Ma własne mieszkanie, niedaleko akademików, które jest nowoczesne i dostosowane do jego hobby i pracy. Nie przepada za akademikami, więc wynajął je. Tak po prostu.
-Shoto jest dość zwinny i bardzo wysportowany. Lubi od czasu do czasu pograć w kosza, w siatkę, czy postrzelać z łuku. Jednak nie myślał nigdy o dołączeniu do sportowego klubu. Jakoś nie przepada za nim, sam nie wie, czemu. Poza tym, tak jak reszta rodzeństwa, potrafi walczyć w ręcz i trenuje samoobronę.
-Kiedyś, razem z Hiyori i Rinem, mieli własny zespół muzyczny. Uwielbia wspólne muzykowanie i śpiewanie razem. Byli dość znaną grupą i teraz pewnie ludzie szaleliby na ich punkcie, ale sytuacja z przeszłości Shoto nie pozwoliła na dalsze rozwijanie kariery. Chłopak zamknął się w sobie na tyle, że zrezygnował z gry. Po paru latach powrócił do grania i śpiewania, ale zespół jak się rozpadł, tak i dalej stoi w gruzach.
-Tak jak reszta rodzeństwa, spanie to jego drugie imię.
-Komputery, informatyka, nauka, języki- to jego dziedzina, jego hobby. Chłopak zna biegle japoński, angielski, niemiecki i kto wie ile jeszcze języków. Ma do tego po prostu smykałkę. Informatyka również nie jest mu obca. Niektórzy nazywają go geniuszem informatyki. Jednak, mimo ścisłego umysłu, nie prześcignie brata w biologi i chemii. Rin zawsze jest od niego w nich lepszy.
-Shoto postanowił wykorzystać swój talent informatyczny i lingwistyczny do nieco nieczystych zagrań. Ma własne mieszkanie, więc musi na siebie zarobić, prawda? No właśnie... Pracuje jako haker i jest w tym bardzo dobry. Wie, że jego praca nie jest najlepsza, ale robi to, co lubi, a przy okazji zarabia niemałe pieniądze, chodź przyznajmy, nie są one aż tak duże i Shoto nie pływa w nich.
-Uwielbia spędzać czas w kawiarniach, szczególnie w tych internetowych.
-Poznał przez portal społecznościowy dziewczynę, z którą ostatnio dość często pisze.
-Całe rodzeństwo rodu Kurushimi jest ze sobą ściśle powiązane. Nie jest to zwykła więź, która łączy normalne rodzeństwo. Jest to coś więcej, ale nie mieli się jak o tym przekonać, ze względu na amnezję jednego z nich. Mimo tego, część tej niezwykłej, magicznej więzi odkryli, lecz nie wiedzą, na czym dokładnie polega. Jednak, gdy to się uaktywnia, oczy Shoto świecą na czerwono, Rina na jasnoniebiesko, Hiyori biją fioletowo- zielonym, a oczy Erena świecą się na złoto. Na ich plecach powstaje charakterystyczny znak odpowiadający ich koloru świcących się oczu.
-Nocne niebo podczas pełni, to jest to!
-Jego grupa krwi to 0.
-Potrafi posługiwać się starą mową.
-Potrafi jeździć konno.
-Czasami woli zasłonić rolety i odciąć się od światła. Może jest to związane z jego wampirzą stroną, kto wie? Jednak uShoto jest ona bardziej rozwinięta niż u reszty rodzeństwa.
Kontakt: Wolfiek#1698 [discord], dominika.dryl@gmail.com [email]
Motto: "Byli słabi, dlatego umarli. My jesteśmy tacy sami. Jesteśmy słabi, bo nie mogliśmy ich uratować"
Źródła zdjęć: Google, Pinterest
Relacje: 
-Hiyori Kurushimi- młodsza siostra Shoto, której często pomaga w lekcjach, gdy czegoś nie rozumie. Razem z Rinem i Hiyori byli w zespole. Niestety rozpadł się, ale rodzeństwo i tak czasami gra oraz śpiewa razem dla rozrywki.
-Rin Kurushimi- brat Shoto, z którym uwielbia się wydurniać i robić dziwne eksperymenty. Obaj są geniuszami w swojej dziedzinie. Czasami cisną ostro po sobie, a później wybuchają śmiechem.
-Eren Kurushimi- najstarszy brat spośród rodzeństwa, za którym Shoto bardzo tęskni. Brakuje mu go tak samo, jak i Hiyori oraz Rinowi. Kiedyś Shoto próbował odgadnąć zagadkę amnezji brata, ale nie udało mu się dojść do wielkich odkryć. Mimo tego, nadal próbuje, bo chce odzyskać brata za wszelką cenę. I udało mu się to. Przez jedno małe spotkanie, Shoto zainicjował odzyskiwanie wspomnień Erena..
-Aogiri- dziewczyna poznana w internecie, z którą ostatnio dość często pisze. Jednak tak naprawdę nie wie, kim jest tajemnicza osoba po drugiej stronie ekranu...
-Tsuyoshi- były przyjaciel Shoto. Zabił go, nie kontrolując siebie. Bardzo tego żałuje, bo on nie widział w nim demona, lecz zwykłego człowieka. Dzielił z nim również pasję. Shoto obwinia się o to czasami nawet za bardzo...
Ważne opowiadania: ---
Inne zdjęcia: